Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

19.06.2014
czwartek

Telefon Amazona – pułapka kompulsywnego kupowania

19 czerwca 2014, czwartek,

Nowatorstwem zastosowanych rozwiązań Amazon Fire – pierwszy telefon internetowego sklepu Amazon.com – przebija wszystko, co widzieliśmy od czasu premiery rewolucyjnego pierwszego iPhone’a (2007). To jednak silnie trujący cukierek. Ma jeden cel: prowokować do kupowania. Jak najczęściej, pod wpływem impulsów, najlepiej nałogowo.

Zacznijmy od pozytywów. Jak może Państwo pamiętają, jakiś czas temu zastanawiałem się, ile prawdy jest w plotce, że ekran smartfona korporacji Amazon będzie wyświetlał obraz trójwymiarowy. Wydało mi się to o tyle nieprawdopodobne, że wszystkie dotychczasowe próby skonstruowania podobnego urządzenia kończyły się funkcjonalną katastrofą – od patrzenia na taki ekran po prostu bolą oczy i psuje się wzrok. Z drugiej strony możliwość oglądania przez klienta towaru z różnych stron to dla internetowego sklepu niesamowita gratka. Pokusa, której trudno się oprzeć. Gra była warta świeczki.

Amazon potraktował to wyzwanie jak Kolumb jajko. Efekt budzi uznanie. Obraz jest co prawda tradycyjnie dwuwymiarowy, ale gdy ruszamy głową lub telefonem zmienia się wraz z perspektywą; to tak, jakbyśmy oglądali obiekty zawieszone w trójwymiarowej przestrzeni. Jeśli są Państwo skonfundowani tym wyjaśnieniem, polecam film prezentacyjny umieszczony poniżej – obrazy mówią tu więcej niż słowa.

Jak Amazon osiągnął tak spektakularny efekt? Sprawdziły się przecieki o czterech rozmieszczonych przy rogach ekranu kamerach pracujących w podczerwieni. Starczyłyby dwie, ale Amazon podwoił tę liczbę na wszelki wypadek, by system działał także wtedy, gdy którąś z tych kamer przypadkowo zasłonimy palcami. Kamery te śledzą nieustająco twarz, aby smarfon „wiedział”, czy nań patrzymy i z jakiej perspektywy. I tak oto sprytnie kreowana jest iluzja trójwymiaru na tradycyjnym ekranie 2D.

Sprawdzi się to na pewno świetnie przy korzystaniu z map – widać to dobrze w prezentowanym na filmach przykładzie z „przestrzenną” makietą nowojorskiego Empire State Building – w grach, w reklamówkach turystycznych i w niezliczonych innych zastosowaniach. Przede wszystkim, rzecz jasna, w sklepie Amazon.com.Bo Amazon Fire Phone to przede wszystkim naganiacz do sklepu. Jego największym wyróżnikiem nie są nawet owe cztery kamery i quasi-przestrzenny obraz. Jest nim oprogramowanie Firefly, pozwalające błyskawicznie identyfikować postrzegane obiektywem przedmioty (już dziś rozpoznaje ponad sto milionów obiektów). I wyszukujące o nich informacje. Wraz, rzecz jasna, z gotową ofertą sprzedaży.

Aparat, dzięki jasnemu obiektywowi i optycznej stabilizacji obrazu, ma, jak zapewnia Amazon, robić lepszej jakości zdjęcia niż iPhone 5s i Samsung Galaxy S5

Widzimy, załóżmy, reprodukcję ładnego malowidła. Podoba nam się, chcemy czegoś się o tym obrazie dowiedzieć. Kierujemy nań zatem oko aparatu i już po chwili dowiadujemy się, kto to namalował i kiedy – co samo w sobie jest fajne – ale także, uwaga, ile kosztuje taka reprodukcja w sklepie Amazon.com. Obraz, paczka czipsów, buty, magazyn, cokolwiek – co tylko da się sprzedać. Firefly rozpozna zasłyszaną piosenkę, a nawet oglądany akurat film, informując, powiedzmy, że to piąty odcinek drugiej serii „Gry o tron”. Którą można kupić bardzo okazyjnie! Już, jednym kliknięciem, masz przecież konto na Amazonie powiązane z kartą kredytową! Nie wahaj się, skorzystaj z PROMOCJI, zrób to TERAZ!

Aby przeczytać informacje o parametrach technicznych, kliknij na obrazek, by go powiększyć.

Amazon nie ukrywa nawet, że chodzi mu o sprowokowanie użytkownika do kompulsywnego kupowania. Nie wiem, jak Państwa, ale mnie to przeraża; i tak składamy już bożkom konsumpcji zbyt wielkie ofiary. Podobnie jak przeraża mnie ciągła inwigilacja za pomocą baterii kamer. Widzących, na co patrzę, na czym zatrzymuję wzrok. A także perspektywa upadku lokalnych sprzedawców, bez szans w konkurowaniu z potężnym hegemonem.

Na razie to nie nasze lęki. Telefon Amazon Fire został stworzony z myślą o rynku amerykańskim. Który z pewnością podbije dzięki swoim licznym atutom. Szalenie efektowny quasi-trójwymiar, dobry aparat fotograficzny z optyczną stabilizacją obrazu, przestrzenne mapy, rozpoznawanie obiektów i mnóstwo innych atrakcji, na których opisanie nie ma tu miejsca (ciekawych odsyłam do filmu powyżej, dokumentującego ponadgodzinny, premierowy pokaz), to wszystko robi wrażenie.

Największą przewagę rynkową zapewni jednak temu smartfonowi kusząco niska cena – Amazon może sprzedawać go bez zysku, a nawet ze stratą, bo odbije to sobie z nawiązką na obrotach sklepu. Ale potem, po USA, przyjdzie czas na inne rynki. I nie jest to przyjemna perspektywa.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 28

Dodaj komentarz »
  1. „I nie jest to przyjemna perspektywa”

    Ja sie nie boje. Mam nadzieje ze ten telefon bedzie mial znakomita implementacje aplikacji Kindle

  2. ” Ale potem, po USA, przyjdzie czas na inne rynki. I nie jest to przyjemna perspektywa”

    Widze ze sie w Europie widzi Amazona jak jakiegos diabla. Tymczasem dla mnie – to wygodna I TANIA forma robienia zakupow. W zasadzie wiekszosci rzeczy oprocz jarzyn, jajek, mleka I tym podobnych. Kupuje mydlo, platki snadaniowe, herbatniki, paste do zebow, proszki do prania, nawet ryz, malzonka kupuje kremy I inne kosmetyki, ja kupuje kabelki do czegos tam I baterie. Piora, dlugopisy, olowki I atrament do wiecznego piora. No I ksiazki.

    Jako „prime member” (100 dolcow rocznie) mam darmowa dostawe pod drzwi w ciagu 2 dni od zamowienia. Wszystko taniej niz w sklepie, czasem 20 czy 30%. No I nei place podatku stanowego „sales tax”. Wiec czemu mam uwazac Amazona za swojego wroga?

    Na dodatek, w ramach Prime mam od cholery darmowych filmow I muzyki.

    A ksiazki kupuje tak: ide do ksiegarni „papierowej”, jakas ksizaka mi sie podoba, wyciagam smatrfon, naciskam Amazon, skanuje bar kod, wyskakuje mi natomiast oferta z ta ksaizka, cena (na ogol znacznei nizsza niz w ksiegarni), recenzje I mnostwo innych informacji. Naciskam „buy” I za 2 dni mam w domu.

    Z nowym telefonem nei bede musial nawet skanowac bar kodu. Wystarczy ze smartfon popatzry na okladke.

    Oczywiscie, ze smatrfon natychmiast kupie. Juz zamowilem. Amazon ulatwia zycie, a Amazon ze smatrfonem ulatwi zycie podwojnie

  3. @A.L.
    Widze ze sie w Europie widzi Amazona jak jakiegos diabla. Tymczasem dla mnie – to wygodna I TANIA forma robienia zakupow. W zasadzie wiekszosci rzeczy oprocz jarzyn, jajek, mleka I tym podobnych. Kupuje mydlo, platki snadaniowe, herbatniki, paste do zebow, proszki do prania, nawet ryz, malzonka kupuje kremy I inne kosmetyki, ja kupuje kabelki do czegos tam I baterie. Piora, dlugopisy, olowki I atrament do wiecznego piora. No I ksiazki.

    Konkurencja, dzięki której producenci obniżają ceny swych towarów, jest dobra. Monopol, w którym na rynku, dzięki swej silnej pozycji, zostaje tylko jeden gracz – lub hegemonia, w której jest jeden gracz dominujący, a reszta to nieistotne, walczące o przetrwanie płotki – dobre nie są. A Amazon jest na prostej drodze do takiej potęgi.
    Sam mam czytnik Kindle, zostawiłem w Amazonie parę dolarów na książki. Uważam, że taka e-książka, w której mieści mi się cała biblioteka, to świetna rzecz, gratuluję Amazonowi pomysłu i jego realizacji. Ale, jak Pan sam przyznał, kupuje już Pan w tym sklepie wszystko poza szybko psującymi się produktami spożywczymi. Zastanawiam się, ile sklepów padło z tego powodu, ilu ludzi straciło pracę, szansę na godne życie etc. – krótko mówiąc, jakie są koszty społeczne rosnącej pozycji Amazona. Zwłaszcza że Amazon ma fatalną opinię jako pracodawca. Ile w tej firmie zarabia szeregowy pracownik, jak jest traktowany przez system, zapewne świetnie Pan wie, było o tym sporo w mediach.
    Uważam, że Amazon urósł już za bardzo.

    A teraz dodatkowo, w mocno inwazyjny sposób, chce zdominować przekaz reklamowy i kreować potrzeby na niespotykaną dotąd skalę. Nie podoba mi się w tym mnóstwo rzeczy: od wzmacniania kultury konsumpcyjnej, przez dalsze niszczenie lokalnych konkurentów (z wszelkimi społecznymi konsekwencjami), po zagrożenie dla osób o psychice szczególnie podatnej na tego typu manipulacje, bo to może oznaczać wiele życiowych tragedii. Że o ciągłej inwigilacji przez kamery nie wspomnę – cholera wie, gdzie będą trafiać te dane, z jaką intencją będą przetwarzane.

    Jasne, widzę sporo pozytywów. Technologia rozpoznawania obiektów i udzielania o nich informacji jest bajkowa, może ewoluować w kieszonkowego encyklopedycznego asystenta, quasi-trójwymiar cieszy oko itd. Ale o tym wszyscy będą pisać z zachwytem, co już zresztą widać. Jako dziennikarz wolę zaproponować odrobinę refleksji nad zagrożeniami, które to urządzenie przyniesie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @AL

    Zdajesz sobie sprawę, że w ta księgarnia papierowa, która służy Ci jako salon wystawienniczy, żyje z transakcji kupna/sprzedaży? Transakcji, których Ty nie realizujesz, choć korzystasz z przestrzeni (płatnej) i pracy (płatnej) tej księgarni? Ta księgarnia, na której żerujesz, też mogłaby proponować niższe ceny, gdyby nie miała kosztów na zapewnienie serwisu – z którego korzystasz, ale za który nie płacisz.
    Kupuj dalej wyłącznie w necie, a za chwile nie będzie miejsc, w których na żywo będziesz mógł oglądać książki, sprzęt RTV, ubrania itd.

  6. Jako uzupełnienie i tło dla wpisu, chciałem tylko dodać dwa zdania o długoterminowej strategii Amazona:

    Od początku swojego istnienia serwis ten funkcjonuje na granicy opłacalności (tj. wykazując niewielkie zyski lub minimalne straty). To właśnie dzięki niezwykle niskim marżom oraz korzyściom skali amazon może zaoferować swoim klientom najniższe ceny na rynku. Zamierzonym celem takiej strategii jest szybkie zwiększanie przychodów oraz udziału w rynku. Strategia ta jak do tej pory okazuje się skuteczna, pozwalając amazonowi na umacnianie pozycji lidera zakupów online w USA.

    Należy jednak mieć na względzie to, że pomimo szybkiego rozwoju rynek zakupów przez internet odpowiada nadal jedynie za kilka do kilkunastu procent (w zależności od kraju) całości sprzedaży detalicznej. Dosyć dobrze obrazuje to np. zestawienie przychodów Amazona z przychodami Walmartu (20 do 115 mld USD). Z tego względu alarmowanie o zagrożeniu monopolem może być postrzegane jako „nieco” przedwczesne…

  7. @Novack: Dobrze napisane. Proponuje jedna kaby do charakteryzacji wielksoci firmy uzywac obrotu (revenue) a beu dochodu. Okaze sie wtedy ze Amazon ani nie ejst jedyny, ani najwiekszy. W dalszym ciagu WalMart jest 5 razy wiekszy od Amazona, a nikt z tego powodu rabanu nie robi.

    Inni liczacy sie gracze (powyzej 10 miliardow obrotu; Amazon ma 70 a WalMart 450) to KMart, siec elektroniczna Best Buy, ksiegarnia Barnes&Noble (okolo 10 miliardow)

  8. @Monika: „Zdajesz sobie sprawę, że w ta księgarnia papierowa, która służy Ci jako salon wystawienniczy, żyje z transakcji kupna/sprzedaży? Transakcji, których Ty nie realizujesz, choć korzystasz z przestrzeni (płatnej) i pracy (płatnej) tej księgarni? ”

    Ja nei jestem socjalista i jedyne co mnei inteersuje to moje wlasne dobro. Ksiegarnia o ktorej mowa to Barnes&Noble. Z checia bym kupowal u nich, ale…. Musza sie najpierw nauczyc sprzedawac.

    Mam na telefonie aplikacje Amazon. Niestety, nie ma aplikacji B&N ktora moglaby to samo co Amazon. Amazon wysyla za darmo w ciagu 2 dni darmo, B&N wysyla za 7 dolarow. Amazon wysyla z dosatwa nastepnego dnia za 4 dolary, B&N za 10 z hakiem. Owszem, mozna zazyczyc sobie dostawy do sklepu, jezeli ksizaki NIE MA W SKLEPIE. Ale…

    Ostatnio potzrebowalem ksziake „na zaraz”. Stwierdilem ze cena regularna wynosi 60 dolariow, na Amazonie 35, w B&N 37. Plus wysylka, ktorej nie place w Amazonie. Okazalo sie ze ksiazka jest w sklepie. Wiec pobieglem do sklepu. Okazalo sei ze w sklepie musza zaplacic 60 dolcow. „A gdynym zazyczyl sobie sprowadzic z Internetu, ta za 30 z hakiem z dosatwa do sklepu?” zapytalem glupio. „To by kosztowala 60 dolarow” brzmiala odpowiedz.

    B&N strzela sobei w stope. Podobnie z czytnikiem elektronicznym Nook. Oferta B&N jest znacznie mniejsza niz Amazona a ceny wyzsze.

    Lubie B&N i pisalem do centrali wielokrotnei wyrzucajac im glupote. Zawsze dostawale mw odpowiedzi zdawkowe listy wygenerwoane pzrez komputer

    Jak idzie o elektronike, Best Buy mial ten sam problem: stal sie oknem wystawowym dla Amazona. Ale management zadbal o to aby bardziej oplacal osie kopic w sklepie niz w Amazone, oferujac na przykald darmowa 5 letnia gwarancje na wiele wyrobow.

    Ksiegarnie neizalezne pzretrwaja oferujac rzeczy ktorych nei zagwarantuje Amazon ani giganci. Mam w okolicy ksiegarnie spzredajaca ksiazki uzywane. Atykwariat, po naszemu,. Tlumy ludzi kazdego dnia. Zostawiam tam kupe forsty. Ksaizki sa srednio po 5 dolarow. Otworzyli nastepny sklep; maja juz ich 5.

    I to jest wlasciwy model KONKURENCJA ktorej tak nei lubi Europa. Europa woli ograniczenai administarcyjne. Od wziecia spzredawcow za pysk po definicje krzywizny banana.

  9. @OlafSzewczyk: „Zastanawiam się, ile sklepów padło z tego powodu, ilu ludzi straciło pracę, szansę na godne życie etc. – krótko mówiąc, jakie są koszty społeczne rosnącej pozycji Amazona”

    I don’t care

    „Zwłaszcza że Amazon ma fatalną opinię jako pracodawca. Ile w tej firmie zarabia szeregowy pracownik, jak jest traktowany przez system, zapewne świetnie Pan wie, było o tym sporo w mediach.”

    Europejskich mediach, zawlaszcza polskich. Tutaj Amazon uwazany jest za doskonalego parcodawce, pewnego, neizle placacego i dajacego dobre benefity. To w Europie pisze sie o „Konzentrationslager Amazon” publikujac horrory w rodzaju: TAM KAZA PRACOWAC!!!

    Tak na marginesie parcowania: z niejakim zdumieniem czytalem oburzenie w prasie polskeij ze w jakiej scieci sklepow spozywczych w Polsce kazali kasjerkom pracowac na stojaca. Byl to zamach na „godnosc”, „wolnosc” itede. Tutaj, jak zyje nei widzialem aby kasjerka seidziala. I nei dziwota – do obowiazkow kasjerki nalezy pakowanie towarow w torby, a w wielu sklepach rozneiz wyjmwoanie towarow z wozka i odpowiedznei sprtowanie tak aby owoce nie byly w tej samej torbie co proszek do prania.

    Wiec parwdopodobnie nie zgodzimy sie do do oceny Amazona jako pracodzwcy

    „Uważam, że Amazon urósł już za bardzo. ”

    Jak pisalem powyzej, Amazon wcale nie jest najwiekszy i ma silna konkurencje. Co o WalMatr ktory jest 5 razy wiekszy i dopiero zabiera sie za podboj Europy? Dlaczego nikt nei boi sie WakMartu?

    Pozytywny wplyw Amazona na owa konkurencje (czesto wieksza) to adaptacja rozwiazan technologicznych i organizacyjnych zapoczatkwoanych pzrez Amazon. W lasnei w zakresei spzredazy elektronicznej, dostawy, zwrotow czy reklamy. W tym sensie Amazon ogdrywa bardzo pozytywna role wyznaczajac kierunki rozwoju. Nei tylko dla siebie

    „po zagrożenie dla osób o psychice szczególnie podatnej na tego typu manipulacje, bo to może oznaczać wiele życiowych tragedii.”

    Tu gdzie jestem panuje taki dziwny poglaze kazdy jest odpowiedzialny za siebie. Realizowany w praktyce.

  10. @A.L.
    W swoim komentarzu posługiwałem się wartością przychodów ze sprzedaży (net sales), ale jako że sięgnąłem po ostatnie wyniki kwartalne, a nie roczne to wartość wyniosła 20 zamiast 70 mld USD dla amazona. Zysk za ten sam okres to zupełnie inny rząd wielkości – wyniósł on tylko około 100 mln USD, co wskazuję na marże rzędu 0,5%.

  11. @Novack: „20 zamiast 70 mld USD dla amazon”

    No wlasnie, te 20 mld mnie zastanowilo, bo skadinad pamietalem owe 70

  12. @Novack: ” co wskazuję na marże rzędu 0,5%.”

    Dobzre ze Pan to napisal.

    Informacje o Amazonie, to w Polsce glownie urban legends. Oto co pisza w parcie:

    „Gigant handlu internetowego, znany na całym świecie z niskich cen, niskich pensji i wysokich zysków rozpoczął w Polsce kolejny etap rekrutacji do swoich centrów logistycznych”

    Podkreslam WYSOKICH ZYSKOW. Czy w Polsce 0.5% marzy to „wysoki zysk”?… Watpie, bo znajomy „byznysman” loco Warszawa mawia mi: „Bracie, jak ja nie mam 3 krotnego przebicia to nawet nei wstaje z tapczana”

    Dalej nazreka sie: „W zamian Amazon oferuje 16 złotych brutto za godzinę pod Wrocławiem i 16,25 zł brutto pod Poznaniem. Oznacza to, że lider zespołu zarobi do 2,7 tysiąca złotych brutto miesięcznie. ”

    A ile ma zarabaic pracownik magazynu? Tyle zarabia moja kuzynka, nauczycielka po 20 latach praktyki

    **http://www.hotmoney.pl/nabiezaco/Amazon-bedzie-placic-16-zlotych-za-godzine-Sprawdz-komu-a34120

  13. Sprzedają telefon tanio? Za darmo powinni dawać, kupić sobie telefon do sklepu to trzeba mieć nieźle pod kopułą. To normalny numer, dajesz urządzenie za darmo, a materiały eksploatacyjne kosztują, mnie poznanie żony nic nie kosztowało.
    Co do konkurowania i zabijaniu małych sprzedawców, to nie Amazon ich zabija, tylko mili klienci tych sklepów, którzy u nich nie kupują. AL na przykład bez obciachu się przyznaje, że ich wykorzystuje, pewnie im kibel też obsrywa, za darmo mają.
    Czekam na firmę, która będzie się reklamowała, u nas co prawda jest najdrożej, ale najwięcej płacimy swoim pracownikom, dostawców przedpłacamy, na podatkach nie oszczędzamy i osiągnie sukces.
    To ludzie są pazerni, nie ma pazernej firmy, firma nie ma uczuć.

  14. Ale teraz poważnie, jak to działa.
    Jest firma, postanawia zainwestować w dziewiczy rynek, mały, ale ma nosa że urośnie. Ma konkurentów ale ich dominuje, ma strategię, nie zarabiać, poszerzać wpływy, dostarczać po kosztach albo poniżej, wszak jest przez lata deficytowa. Ale znajduje chciwych inwestorów którzy taką społeczną działalność sponsorują.
    Piszę społeczną, bo jednak dostarczanie tanio produktów ludziom, często niezamożnym można uznać za społecznie pożyteczne, to jak dostać podwyżkę, za te same pieniądze dostaję więcej książek, jak dostane więcej chleba i wina, czego mi potrzeba, korporacji która mi dostarczy taniej mieszkania.
    Czyli firma nie zarabia, albo bardzo mało, czasem się zagapi, jakaś jej konkurencja wyskoczy i chciwi inwestorzy liczą straty, a klienci skorzystali. Małe firmy, no cóż, szkoda szewca, ale jedynym sposobem na jego reaktywację jest podniesienie ceny butów, jest Pan gotów? O ile musiałaby zdrożeć, żeby szewc żył w Warszawie dostatnio? Niech Pan zajrzy do Kielmana. Bata wykończył szewców ale dał nam tanie buty.
    Świat idzie do przodu, pieniądze nie parują, jak je zarobi korporacja, musi je wydać, albo na inwestycje, wtedy idą do ludzi, albo zapłacić ludziom, wtedy też idą do ludzi. Jak zapłaci miliony nielicznym, ci mają dwa wyjścia, wydać na konsumpcję, wtedy pieniądze idą do ludzi, kelnerów, kamerdynerów, mechaników samochodowych i na taśmie u Mercedesa, albo zainwestować, wtedy znów pieniądze idą do ludzi.
    Chodzi o to, żeby się kręciło, wszystkim na tym zależy, tym biednym tak samo jak tym bogatym.
    Nikt nie traci na Amazonie, Świat się po prostu zmienia, a my się zmian boimy, że na gorsze.
    Jakoś obiektywnie cały czas na lepsze, tak przynajmniej wychodzi z obliczeń.

  15. @parker: „Co do konkurowania i zabijaniu małych sprzedawców, to nie Amazon ich zabija, tylko mili klienci tych sklepów, którzy u nich nie kupują. AL na przykład bez obciachu się przyznaje, że ich wykorzystuje, pewnie im kibel też obsrywa, za darmo mają.”

    Owszem. Dlaczego mam koupc drogo jak moge kupic tanio? Zeby ratowac P.T. Slkepikarza przed bankructwem? A czy P.T. Sklepikarz uratuje mnei jak ja bede bankrutowal?

    „Czekam na firmę, która będzie się reklamowała, u nas co prawda jest najdrożej, ale najwięcej płacimy swoim pracownikom, dostawców przedpłacamy, na podatkach nie oszczędzamy i osiągnie sukces.”

    Dobre 🙂

    Polecam film You Have Mail z Meg Ryan. Wlasnie o tym jak duza ksiegarnia wykancza mala oraz o tym jak sie zachowuja „lojalni” klienci

    A w Polsce… Proponuje popatrzec jak Empik wykonczyl wszystkie ksiegarnie w Warszawie. Lacznei z moja ulubiona Ksiegarnia MDM. A jak juz wykonczyl, to przerzucil sie na repertuar „szwarc, mydlo I powidlo”. Zamiast ksiazek

  16. A.L. nie wprowadzaj udzi w bąd swoimi bredniami. Amazon nie wysyla za darmo, tylko jeśli masz Prime, jak zauważyleś, 100 dolców tygodniowo. Barnes and Noble TEż wysyla za darmo i byskawicznie, jeśli masz membership (25 dolcow tygodniowo). I B&N wysyla wszystkie swoje książki, a Amazon – tylko te towary, które podchodzą pod Prime(nie wszystkie podchodzą, bo za ten program płaci i konsument i sprzedawca).

    A oczywiście o swój interes jako klient masz prawo dbać, tyle, że jak ty lub twoja żonka stracicie robotę, bo wasz pracodawca zbankrytuje, wysiudany z interesu przez Amazon, albo wasi klienci uznają, że to, co oferujecie, Amazon im daje za darmo, to nie będzie kaski na Prime.

  17. errata: opłaty za Prime i B&N są roczne, nie tygodniowe, oczywiście.

  18. @parker poczytaj sobie cokolwiek w temacie rosnących nierówności i przestań pleść androny. To, co piszesz, to bajki ewangelistow wolnego rynku i gdyby to tak działalo, to dałoby się z tym żyć, ale to tak nie dziala. korporacje wlaśnie koszą kasę i trzymają w rajach podatkowych, nie wpuszczają jej z powrotem w gospodarkę, a jeśli, to na jakieś hotrrendalnie drogie eksperymenty, przy których zatrudnionych jest paru kolesi z Palo Alto abo na łapówki dla kongresmenów. A konkurencyjne ceny produktów tych korporacji wynikają m. in. z tego, że one płacą swoim pracownikom (którzy nie mają za bardzo gdzie iść, bo konkurencja wykończona) poniżej minimum socjalnego. czyli taki A.L. nie kupuje książki dwa dolce taniej niż w B&N, on kupuje ją tak samo drogo, bo oprócz oficjalnej ceny jeszcze dokłada w podatkach do utrzymania pracowników korporacji, którzy zarabiają za malo, żeby przeżyć.

  19. A.L.
    nie pierdziel z tym 0.5% marży Amazona. Spróbuj założyć sobie sklep na Amazonie i zobacz, ile to kosztuje.

  20. minor.revisions

    Zapewniam cię, że w żadnych rajach nikt pieniędzy nie trzyma. Pieniądze muszą przynosić zysk, tak działa kapitalizm. raje podatkowe służą nie trzymaniu pieniędzy tylko ich opodatkowywaniu jak sama nazwa wskazuje. Wyobraź sobie, że jesteś tym prezesem korporacji, jak wiadomo pazernym. I masz te pieniądze.
    Nie wydasz ich na inwestycje, na kupno nowej firmy? Wydasz, bo nigdy ci dość. Jak wydasz, pieniądze pójdą do ludzi. Na różne cele, cement, samochody, na konsumpcje też, wszak ludzie co realizują inwestycje muszą zarabiać.
    A nierówności się rozwiązuje przez podatek dochodowy, ale od ludzi, w końcu te pieniądze do ludzi trafiają, niech ich trafia więcej, trzeba skończyć z opodatkowywaniem firm, ludzi trzeba opodatkowywać.
    jakbyś był właścicielem firmy, wolałbyś, żeby na barkach firmy było utrzymanie państwa, czy na twoich prywatnych? Opodatkowywanie firm, pozorne, bo faktycznie klientów tych firm jest przyczyną rozwarstwienia, podatki są niesprawiedliwe, zamiast progresywne, płaskie, na ludzi niezamożnych przerzucone za pośrednictwem firm. Zlikwidować CIT, dochody czerpać z progresywnego PIT, to recepta na nierówności.

  21. @minir.revisions: „nie pierdziel z tym 0.5% marży Amazona. Spróbuj założyć sobie sklep na Amazonie i zobacz, ile to kosztuje”

    Niech Pan sobie popatrzy jak jest obrot roczny Amazona I jaki jest zysk. Jak sie juz popatzry, to wychodzi 0.37%

    „A.L. nie wprowadzaj udzi w bąd swoimi bredniami. Amazon nie wysyla za darmo, tylko jeśli masz Prime, jak zauważyleś, 100 dolców tygodniowo”

    Jelzeli kupuje tyle ile kupuje, to dla mnie JEST za darmo. Poza tym, w ramach Prime mam znacznie wiecej niz tylko koszty wysylki – program TV, filmy I muzyke na przykald. Prime stosuje sie nei tylko do ksiazek, ale mnostwa innych artykulow

    B&N ma liste „exxcusoins” dluge na pol strony – czego darmo nei wysylaja, a ich Express Delivery gwarantuje dosatwe w 3 dni. Nei wiem dlaczego ode mnie chciel iza przyesylke tyle ile chcieli; nei bede pzreprowadzal sledztwa.

    Poza tym, w B&N moge kupic ksiazki I rozne „pierdulki”, ale nie kupie wiertarki elektrycznej

    „ze one płacą swoim pracownikom (którzy nie mają za bardzo gdzie iść, bo konkurencja wykończona) poniżej minimum socjalnego”

    Na podstawie danych z neizaleznych zrodel wynika ze mediana zarobku pracownika magazynu w Amazonie wynosi 25 tysiecy dolarow rocznie. Minimum socjalne dla pojedynczej ospby to 11 tysiecy rocznie. Wiec jak niby Amazon placi ponizej minimum? I czy B&N placi lepiej? Ile razy lepiej?…

    „nie kupuje książki dwa dolce taniej niż w B&N, on kupuje ją tak samo drogo, bo oprócz oficjalnej ceny jeszcze dokłada w podatkach do utrzymania pracowników korporacji, którzy zarabiają za malo, żeby przeżyć.”

    No, oczywiscie, B&N placi pracownikom magazynu 40 tysiecy rocznie. Tyle ile dostaje inzynier zaraz po studiach. Poki co, sprzedawcom placi po 8 dolcow za godzine. To cale 75 centow wiecej niz minimalna placa.

    ?nie wprowadzaj udzi w bąd swoimi bredniami” „nie pierdziel ” „przestań pleść androny”

    Gratuluje jezyka. Rozumiem ze to sposob na podniesienie wagi merytorycznej Panskich argumentow. Bardzo skuteczny

  22. Do wyliczeń AL dodam czysto logicznie, jak do tej pory człowiek po książkę wychodził z domu, szedł na nogach albo jechał autem jak księgarnia specjalistyczna, szukał sobie na półce to wykonywał pracę.
    Teraz w Amazonie to za niego szukają, za niego jadą, do domu dostarczają, poczekajmy może i przeczytają, coś mi się widzi, że dzięki Amazonowi i firmom jak one to zatrudnienie wcale nie maleje, że biznes wysyłkowy zwiększa zatrudnienie w gospodarce a nie zmniejsza jak się powszechnie uważa, ale to piszę na nosa, bez danych. Kolejna czynność którą zlecamy zamiast robić samemu. Księgarnie przekształcają się w kawiarnie z książkami i jakoś to się kręci ten świat.
    A wracając do zakupotelefonu, to może być gadżet co podniesie zakupy, da zatrudnienie bezrobotnym i dobrobyt średniakom zwiększy i bogatym jeszcze bogactwa przysporzy, przyjemność maluczkim przyniesie, dobrze że ludzie zarabiają.

  23. @parker: „człowiek po książkę wychodził z domu, szedł na nogach albo jechał autem jak księgarnia specjalistyczna”

    Gdyby to bylo takei proste… Ale.. Tu NIE MA kseigarni specjalistycznych. W Poslce tez. Prosze mi znalezc w Warszawie ksiegarnie specjalizujaca sie w matematyce I fizyce. Czy w ogole, majacej na ten temat wiecej niz 10 ksiazek na skaldzie

    „Moj” B&N ma polke „science”. Metr dlugosci. W Empiku w Warszawie w ogole dzial „science” zlikwidowali. Wiec JEDYNY rozsadny spsob kupienia ksiazki naukowej to Amazon.

    Podobnei z innymi rzeczani. NIKT nie spzredaje pasty do zebow Mentadent, NIKT nei spzredaje platkow sniadaniwych Familia, NIKT nie spzredaje nietypowych kabelkow fire-wire czy nietypowego spzretu sieciowego. Ta lista NIKT jest bardzo dluga.

    Ostatnio potzrebowalem dobrej jakosci czerone dlugopisy. Okazalo sie ze moge je kupic tylko na Amazonie. Owszem, moge je zamowic w OfficeDepot. Dostawa – tydzien za oplata. Amazon – za 3/4 ceny, dosatwa w 2 dwa dni bez oplaty, w ramach Prime

    Chcialem kupic sluchawki dobrej jakosci, bezdrutowe. Miejscowy sklep high-audio mial za 300 dolcow. Bez mozliwosci zwrotu. A jak kupic sluchawki za 300 dolcow bez mozliwosci wyprobowania I ewentualnie zwrotu gdyby jakosc dzwieku byla nie taka? Na Amazonie mieli za 250, do zwrotu w ciagu 30 dni.

    Wkald do filtra powietrza. Sklep firmowy obok. Nei maja na skladzie. Cena 60 dolcow. Zamowilem. Czekalem 3 tygodnie I nic. Na Amazonie 49 dolcow plus 4 dolce dostawa jutro.

    CD z muzyka klasyczna. B&N – malutki regalik w kaciku. Same smieci. Na Amazonie – bez problemu

    Liste mozna ciagnac dlugoooo…

    Sklepikarze narzekaja ze Amazon ich wykancza. Ale jak ma nie wykanczac, jezeli NEI MAJA CZEGO SPZREDAWAC?

  24. @A.L. 22 czerwca o godz. 15:46
    „No, oczywiscie, B&N placi pracownikom magazynu 40 tysiecy rocznie. Tyle ile dostaje inzynier zaraz po studiach”

    Inżynier? To chyba 20 lat temu. Teraz tyle dostają nawet humaniści.

    Figure 1: Top-Paid Majors for Class of 2013 Bachelor’s Degree Graduates

    Major____________________________Average Starting Salary

    Petroleum Engineering__________________________$96,200
    Computer Engineering__________________________$70,300
    Chemical Engineering___________________________$66,900
    Computer Science______________________________$64,100
    Aerospace/Aeronautical/Astronautical Engineering_____$63,900
    Mechanical Engineering__________________________$63,900
    Electrical/Electronics and Communications Engineering_$62,500
    Engineering Technology_________________________$60,900
    Management Information Systems/Business__________$60,300
    Logistics/Materials Management___________________$59,500

    **http://naceweb.org/s09182013/top-paid-majors-salary-survey.aspx?land-salres-lp-2-spot-slsrv-11222013

    Na tym tle pracownicy Amazona czy BBN kokosów nie zarabiają…

  25. @zza kaluzy: „Top-Paid Majors for Class of 2013 Bachelor’s Degree Graduates”

    Pan jest dobry w sciaganiu liczb – takich jakie Panu odpowiadaja, a potem robienia ludziom wody z mozgow.

    Czy Pan wie co to znaczy „Top Paid”? Mysle ze jest Pan dostatecznei dlugo w Ameryce any to slowo zrozumiec. Niech Pan poda mediane placy, a nie „top” I byc mzoe podzielona na region. Bo programista w Kaliforni zarabia deko wiecej niz programista na Midwescie, na przyklad w pieknym miescie Kalamazzoo.

    Poza tym, proponuje uzywac bardziej solidnych zrodel, na przykald pism/portal branzowych. Dla inzynierow chemikow to moze byc Chemical Engineering News

    **http://cen.acs.org/articles/90/i23/Starting-Salaries.html

    Tamze podaja ze pierwsza pensja inzynierow z B.Sc. jest okolo 40 tysiecy dolarow

    „Na tym tle pracownicy Amazona czy BBN kokosów nie zarabiają…”

    NONSENSEM jest porownyaznie zaorbkow inzynierow z zarobkami fizycznych pracownikow magazynu. Niech Pan porowna zarobki pracownikow magazynu Amazoan z innymi pracownikami magazynow. Jak Pan chce meic priorunujace porownanie, to neich Pan porowna zarobki parcownika magazynu Amazona z placa CEO Panskiej firmy. Porownanie wyjdzie jescze bardziej druzgocace.

  26. @A.L. 24 czerwca o godz. 14:17
    „Czy Pan wie co to znaczy „Top Paid”? Mysle ze jest Pan dostatecznei dlugo w Ameryce any to slowo zrozumiec.”
    Niestety nie mogę zwrócić komplementu. Tłumaczenia przez szatkowanie na pojedyncze słowa oduczała mnie już mama w pierwszej klasie na wierszyku o kotku, który odwiedził królową.

    A zatem nie „top-paid” tylko „top-paid majors”. Nie chodzi zatem o najlepiej płatne osoby (pojedyncze przypadki, jak pan usiłuje przekonywać) tylko najlepiej płatne kierunki studiów, a zatem zjawisko masowe. W ferworze argumentacji uczynił pan porównanie do początkowej pensji inżyniera. Nie anglisty i nie pracownika socjalnego.

    Wymieniając kwotę $40k jako wysokość pierwszej pensji inżyniera posłużył się pan swoją pamięcią z dawnych czasów.

    „Poza tym, proponuje uzywac bardziej solidnych zrodel, na przykald pism/portal branzowych. Dla inzynierow chemikow to moze byc Chemical Engineering News”
    I znowu ten belferski, przemądrzały ton. Pięć minut wcześniej wygóglowało się panu jakieś chemiczne czasopismo zaraz potem gdy zapluł się pan poranną kawą patrząc na prawie $100k dla gówniarza po studiach.
    A teraz udaje pan fachowca od chemii i autorytatywnie opiniuje o wiarygodności danych. Nie lubię i tępię takie pozerstwo.

    A co do samych danych to radzę czytać to, co się poleca jako „kontrargument”. W podlikowanym artykule tabela zatytułowana „Chemicy w porównaniu z inżynierami chemikami” jak byk podaje, że już w 2011 inżynierowie chemicy zaczynali od $65k. Co bardzo dobrze zgadza się z kwotą $67k z roku 2013 podaną przez NACE.

    Do zapamiętania: W USA A.D. 2014 absolwenci-inżynierowie zaczynają raczej od $60k a nie od $40k. Nonsensem jest także uważanie, że współczesny magazyn polega na ręcznym przerzucaniu paczek. Współczesny magazyn jest nasycony sieciami komputerowymi, przewodowo i bezprzewodowo wiążącymi terminale, w tym tysiące ręcznych, czytających masę informacji, jest wypełniony maszynami, w tym elektrycznymi, która to maszyneria musi być programowana, naprawiana i obsługiwana. Do tego kwalifikacje chłopa ze wsi nie wystarczą.

    Ja nie mówię, że pracownik na samym dole drabiny ma mieć pensję inżyniera ale wyczuwam niepokojącą zgodę na „dowolnie wielki rozziew” w wynagrodzeniach, co w/g mnie dopiero jest nonsensem, oraz pewną, hm, utratę kontaktu z rzeczywistością. Dochody tych na dole rzeczywiście stanęły, a w realnych warunkach spadły od kilkuastu, może nawet kilkudziesięciu lat. Nie ma co ich porównywać z inżynierami, gdyż oni wcale tak źle nie mają. Czego dowodzą dane zarówno z NACE jak i z C&EN.

  27. @zza kaluzy: „A zatem nie „top-paid” tylko „top-paid majors”. Nie chodzi zatem o najlepiej płatne osoby (pojedyncze przypadki, jak pan usiłuje przekonywać) tylko najlepiej płatne kierunki studiów, a zatem zjawisko masowe”

    Prosze Pana, ja wiem skad sie takei statystyki biora. To oszustwa uniwetsytetow ktore publikuja replamowe materialy oparte na TOP PAID. Osobnikach, ktorzy osiagneli najwyzsza pensje.

    I neich Pan mi nei zasuwa kawalkow ze WSZEDZIE pensja inzyniera jest taka jak jest. Pnesja inzyniera zalezy od REGIONU I SPECJALNOSCI. Czy KAZDY „computer eengineer” ma 70 tysiecy na poczatek I WSZEDZIE? Neich Pan nei opowiada dyrdymolow. „Computer engineer” to berdzo rozciagliwe poejcie

    „Dla inzynierow chemikow to moze byc Chemical Engineering News”
    I znowu ten belferski, przemądrzały ton. Pięć minut wcześniej wygóglowało się panu jakieś chemiczne czasopismo zaraz potem gdy zapluł się pan poranną kawą patrząc na prawie $100k dla gówniarza po studiach.”

    Niech Pan udowodni ze Chemical Engineering News klamie. Poza tym, ja nikomu nei zazdrosze pensji. Mam swoja. Wystarczajaca

    „Do zapamiętania: W USA A.D. 2014 absolwenci-inżynierowie zaczynają raczej od $60k a nie od $40k.”

    Skad taki belferski, pzremadzraly ton? No wlasnie, RACZEJ. Znam takich ktorzy NIE zaczynali. Zaczynali od 36 tysiecy. Chemik, syn znajomych. Specjalista od klejow. Taka sobie wybral. Detroit, MI.

    ” Nonsensem jest także uważanie, że współczesny magazyn polega na ręcznym przerzucaniu paczek. Współczesny magazyn jest nasycony sieciami komputerowymi, przewodowo i bezprzewodowo wiążącymi terminale, w tym tysiące ręcznych, czytających masę informacji, jest wypełniony maszynami, w tym elektrycznymi, która to maszyneria musi być programowana, naprawiana i obsługiwana. Do tego kwalifikacje chłopa ze wsi nie wystarczą.”

    Proponuke zeby Pan mnie nie uczyl o magazynach, bo o magazynach to moga uczyc Pana ja. Wlasnei pzrez 15 lat zajmowalem sie robieniem softu dla magazynow. I cala sztuka polegala na tym zeby slabo przyuczony fizyczny pracownik mogl z neigo korzystac. A w magazynach – neistety, komputery paczek nei przerzucaja. Silniki elektryczne tez nie. Znakomita czesc pracy to praca reczna. Roboty wszystkiego nei robia. Zreszta, jest ich niewiele.

    Owszem, magazyny zatrusniaja INZYNIEROW ktorzy o to wszystko dbaja I ci inzynierowie sa oplacani jak INZYNIEROWIE. Ale towary z polki zdejmuja I pakuja pracownicy fizyczni ktorych srednia pensja jest w okolicach 25 tyseicy rocznie

    „Dochody tych na dole rzeczywiście stanęły, a w realnych warunkach spadły od kilkuastu, może nawet kilkudziesięciu lat. Nie ma co ich porównywać z inżynierami, gdyż oni wcale tak źle nie mają.”

    Moje dochody tez stanely. Gdy pracowalem w owej firmie od magazynow, nikt nei dostal podwyzki w ciagu 5 lat. Nawet symbolicznej. Poza tym, ja nie porownywalem pensji parcownika fizycznego z magazynierem. To PAN porownywal. Cytuje:

    „„Na tym tle pracownicy Amazona czy BBN kokosów nie zarabiają…””

    Rzeczywiscie, na tle inzyniera petrochemika zarobki faceta pakujacego paczki w Amazonie wygladaja nei najlepiej.

    Niech Pan spojrzy na Ameryke jak na Ameryke. To wie Pan, duzy kraj I rozne rzeczy dzieja sei inaczej w roznych miejscach. Inaczej sie pracuje I inaczej sei zarabia, sa regiony bogate I regiony biedne. Niech Pan pomieszka na przykald w Alabamie. I neich Pan pamieta ze „inzynier” to pojecie elastyczne. Tak samo jak „zarobki” Wiec przykaldanie do wszystkiego jednej miarki ma maly sens.

  28. Jak juz mowimy o Amazonie…

    Jak podaje dzisiejszy USA Today, Barnes&Noble pozbywa sie swego czytnika elektronicznego zwanego NOOK. Okazal sie zbyt trudny I kosztowny. B&N tworzy nowa firme ktora przejmie NOOK. 17% udzialu w tej firmie bedzie mial Microsoft.

    **http://americasmarkets.usatoday.com/2014/06/25/barnes-noble-closes-the-book-on-nook/

    Ciekawe tylko – co z ksiazkami?…

  29. Reklama w filmiku jest oczywiście grubo przegięta, już od jakiegoś czasu istnieją aplikacje wykorzystują tzw. rozszerzoną rzeczywistość, a i oglądanie obiektów w 3D nie jest jakąś nowością. Tyle że tutaj jest to wygodnie rozwiązane, bo opiera się na g-sensorze, więc wystarczy ruszyć telefon (nie wiem tylko jak się mają do tego owe cztery czujniki podczerwieni, chyba jednak służą czemuś innemu). Amazon po prostu wykonał mały kroczek dalej i to głównie po to, zeby naganiać do sklepu. Nie mówię, że to źle, w końcu nikt nie musi kupować ani telefonu, ani produktów ze sklepu Amazona… Niebawem pewnie rozwiną się aplikacje, które będą działać na podobnej zasadzie, ale ceny albo nie będą podpowiadać, albo podadzą kilka w różnych sklepach lub też w ustawionym jako domyślny.

css.php