Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka

28.05.2013
wtorek

Szamani kwantów zerkają w otchłań

28 maja 2013, wtorek,

Przyglądanie się mikrokosmosowi mechaniki kwantowej niebezpiecznie przypomina Nietzscheańskie spoglądanie w otchłań. Trzeba szamana, by nie oszaleć. Leon Lederman i Christopher Hill to niewątpliwie potężni szamani nauki, dobrze przygotowani do konfrontacji z najgroźniejszą anomalią, jakiej kiedykolwiek dotknął racjonalny człowieczy umysł. I jeśli są na tyle uprzejmi i wspaniałomyślni, by służyć nam jako przewodnicy po tej najdziwniejszej z krain, należy z takiej okazji skwapliwie skorzystać. Książki „Zrozumieć niepojęte. Fizyka kwantowa i rzeczywistość” przeoczyć po prostu nie można.

Lederman to noblista, były dyrektor Fermilabu, współautor (z Dickiem Teresim) znakomitej, wydanej także w Polsce książki „Boska cząstka: jeśli Wszechświat jest odpowiedzią, jak brzmi pytanie?”. Hill to obecny szef Wydziału Fizyki Teoretycznej Fermilabu. Oprócz odwagi, jakiej bez dwóch zdań wymaga próba wyjaśnienia bodaj najtrudniejszego z fizycznych fenomenów, mają zatem obaj najlepsze ku temu kwalifikacje.

Boscy wariaci nauki.

Skrótowy i lapidarny obraz zagadnienia, któremu poświęcona jest ta książka: stoimy na cienkiej tafli iluzji racjonalnej rzeczywistości, oddzielającej nas od niepojętych fundamentów świata niebezpiecznie przypominających sen szaleńca. Przynajmniej tak to odczytałem swoim tycim umysłem, Państwo z pewnością ujrzą to inaczej; tak być musi, z osobistej perspektywy każdy postrzega kwantowy mikrokosmos na swój własny, odrębny sposób. Autorzy, świadomi, jak trudno jest o tym mówić tradycyjnym językiem, nierzadko posiłkują się poezją: Roberta Frosta, Emily Dickinson, Oscara Wilde’a, Williamów Yeatsa i Blake’a, Szekspira… Zabawne jest nawiązanie do Thomasa Pynchona, gdy zdamy sobie sprawę, że przez swą legendarną nieuchwytność i tajemniczość pisarz ten może służyć za alegorię fizyki kwantowej (choć nie przysięgnę, że akurat to szanowni Autorzy mieli na myśli, kontekst był inny).

Świetnie się to czyta, bo Lederman i Hill potrafią przedstawić kwantowy rozdział w historii fizyki jako fascynującą przygodę umysłu. Pokazują ludzką pasję; pokazują lęki i wątpliwości, które potrafiły przezwyciężyć tylko wybitne jednostki – no przecież nawet Einstein miał problem, by się z kwantową wizją świata pogodzić! Nawet Erwin Schrödinger był gotów zrobić krok w tył i lamentował: „Gdybym wiedział, że moje równanie falowe zostanie użyte w taki sposób, spaliłbym artykuł przed jego opublikowaniem… Nie podoba mi się to i jest mi przykro, że w ogóle miałem z tym coś wspólnego”.

 

Erwin Schrödinger

Lżej jest brnąć przez trudne zagadnienia, gdy autorzy podrzucają co rusz koła ratunkowe w postaci anegdot i pysznych didaskaliów. Bo czy ma znaczenie, że młody Werner Heisenberg wpadł na swą bodaj najbardziej genialną myśl podczas odosobnienia na Helgolandzie, wysepce na Morzu Północnym, gdzie próbował dojść do siebie po problemach zdrowotnych? Niby nie, ale zostaje w pamięci, a wyobraźnia przywołuje obraz 24-latka stojącego samotnie na klifie, targanego myślami i zimnymi wiatrami.

Lederman i Hill pokazują życie tytanów fizyki kwantowej bez jakichkolwiek filtrów. Mam wrażenie, że wręcz celowo kadrują ich czasem w kontrowersyjnych ujęciach, by zaciekawić czytelnika niezwykłą, nie mieszczacą się w ramach konwenansu osobowością. Aby, złapany na haczyk, chętniej brnął dalej w nieprostą przecież lekturę. Przykładem przypadek Schrödingera. Pomagał mu bardzo w pracy naukowej przyjaciel, znakomity matematyk Herman Weyl (Schrödinger, jak zresztą Einstein, chętnie korzystał z pomocy w obliczeniach). Wdzięczny Erwin Schrödinger w zamian pozwalał przyjacielowi sypiać ze swą żoną Anną. Z kolei dzięki temu układowi mógł wdawać się w liczne romanse. W grudniu 1925 roku, podczas dwuipółtygodniowego urlopu z jedną z kochanek, w miejscowości Arosa w szwajcarskich Alpach, Schrödinger dokonał jednego z najważniejszych odkryć w historii teorii kwantowej – wynalazł „mechanikę falową”. Nie przejmując się chyba za bardzo kochanką (z żoną być może byłby bardziej zaabsorbowany prozą życia), włożył sobie do uszu perły, aby odciąć się od hałasu i wziął się za studiowanie artykułów francuskiego fizyka Louisa de Broglie’a.

I wtedy To Się Stało. Konkretny wkład koleżanki w owo wiekopomne odkrycie nie jest szerzej znany, ale dobrze jest choć z grubsza wiedzieć, jak wykuwały się filary fizyki kwantowej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 34

Dodaj komentarz »
  1. Są takie rzeczy…

    Jako zatwardziały racjonalista posługujący się szkiełkiem i okiem sam nie wierzę w to, co mam zamiar napisać.

    Może obok istnieje jakiś wymiar, który odpowiada za telepatię, prekognicję, duchy i inne „paranormalne” zjawiska. Tylko właśnie jest tego typu, że nie da się go zmierzyć, zbadać, na podobnej zasadzie, jak zasada nieoznaczoności Heisenberga sprawia, że nie da się jednocześnie poznać prędkości i położenia cząstki, jak inne komplikacje wynikające z dualizmu falowo-korpuskularnego.

    Może to jest tak, że im dokładniej próbujemy się przyjrzeć, sprawdzić, zweryfikować, tym bardziej nieuchwytny staje się ten wymiar i tym bardziej zawodna staje się komunikacja z nim.

    Nic nie brałem, to chyba niedobór snu…

  2. A czy wolno mi komentować książkę, której się nie czytało?

  3. @dzemeuksis
    Są takie rzeczy…
    Jako zatwardziały racjonalista posługujący się szkiełkiem i okiem sam nie wierzę w to, co mam zamiar napisać.

    Ależ! To chyba problem nas wszystkich. Uzależnienie cech obiektu obserwacji od obserwatora to przecież czyste myślenie magiczne.

    Może to jest tak, że im dokładniej próbujemy się przyjrzeć, sprawdzić, zweryfikować, tym bardziej nieuchwytny staje się ten wymiar i tym bardziej zawodna staje się komunikacja z nim.

    Skoro już szarżujemy: a może wręcz przeciwnie? Może staje się uchwytny dopiero wtedy, gdy się przyglądamy? Niektórzy filozofowie nauki rozważają hipotezę, że Wszechświat jest gigantyczną komputerową symulacją. W takim przypadku trudna dla nas do pojęcia relacja obiekt obserwacji – obserwator na poziomie kwantów miałaby uzasadnienie: obliczenia (akty kreacji bytów) są dokonywane dopiero wtedy, gdy pojawia się potrzeba. Innymi słowy: po co generować z detalami pokój za drzwiami, dopóki ktoś nie otworzy prowadzących do niego drzwi.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ZWO
    A czy wolno mi komentować książkę, której się nie czytało?

    Bardzo proszę.

  6. …lem pisal nawet recenzje z ksiazek, ktore nie istnialy 😉

  7. @byk
    …lem pisal nawet recenzje z ksiazek, ktore nie istnialy 😉

    Lem nawet nie istniał! (Copyright by Philip K. Dick)
    😉

  8. Świadomość warunkuje rzeczywistość i trzeba być tego świadomym. Rzeczywistość wyewoluowała do samoświadomości? Nie, bo świadomość jest dla „rzeczywistości” nieosiągalna, a rzeczywistość dla świadomości tak. Kamień nie może podjąć próby wyobrażenia sobie że jest mną. Ja – z mizernym skutkiem – mu to mogę zrobić.

  9. oczywiscie szkoda, ze lem i dick nie zostali przyjaciolmi, a proby nawiazania blizszego kontaktu zakonczyly sie fiaskiem( kto wie, czy powiesc lema o tejze nazwie nie powstala na kanwie tego zdarzenia); to byl klasyczny clash of civilisations jak to u huttingtona stoi;
    a poszlo, jak zwykle o forse…

  10. p.s.
    przpomne, ze dick bidowal, a lemowi tez sie nie przelewalo;
    a na obu patrzyl, argusowym okiem, tamtejszy establishment literacki,
    w ameryce wcale nie inny, niz w polsce
    p.s.p.s.
    a co z ta ostatnia przesylka robotow z polski do u.s.a.?
    widze ze z poczta nadal te same(patrz wpis wyzej) klopoty?

  11. Najciekawsze w tym wszystkim jest to że ten sen szaleńca się sprawdza…

    Podpis pod portretem Erwina Schrödingera proszę poprawić.

  12. @byk
    oczywiscie szkoda, ze lem i dick nie zostali przyjaciolmi, a proby nawiazania blizszego kontaktu zakonczyly sie fiaskiem

    Nie słyszałem o tej próbie zbliżenia, dziękuję, to ciekawe. Moja wiedza zatrzymała się na etapie niewiary Dicka w istnienie Lema, którego uważał za jakiś tajny syndykat autorów zza żelaznej kurtyny. Nie wierzył, zdaje się, że jeden człowiek może pisać tak dużo i różnorodnie (co akurat w tym przypadku dziwi, bo przecież i Dick był wyjątkowo płodny).

    a co z ta ostatnia przesylka robotow z polski do u.s.a.?

    Nie dotarła, ale nasi dali radę, zmontowali w trybie pilnym nowego „Huzara”. Znów się potwierdziło, że jesteśmy mistrzami świata prowizorki w sytuacjach krytycznych :).

  13. @rozek12
    Podpis pod portretem Erwina Schrödingera proszę poprawić.

    Dziękuję. Rzeczywiście przeoczyłem, że zjadło „r” na końcu. Przy okazji, jako że dogrzebałem się w końcu do właściwej czcionki, zamieniłem wszędzie prowizoryczne „oe” na encyklopedyczne „ö”.

  14. „Nie słyszałem o tej próbie zbliżenia…”
    byla na ten temat dyskusja, chyba w „technopolis”; kiedy i przy okazji jakiego wpisu juz nie pamietam;tak, dick i lem mieli kontakt, ale tylko pocztowy, moze,sporadycznie telefoniczny;
    mysle, ze jedna z przyczyn dysharmonii bylo to, ze poczta funkcjonowala wtedy tak samo, czyli kiepsko..;).

  15. nie kazdy moze to sobie wyobrazic, ale taki balzak pisal tuzin ksiazek na raz;
    na stojaco; przechodzil od jednego pulpitu do drugiego;
    a w przerwach obiad i kobiety lol

  16. to najwiekszy jest ambaras, aby dwoje chciało na raz,
    ale nie zapomnijmy jaki to byl okres czasu, wizja atomowego inferna byla naprawde realna; na granicy niemiecko – niemieckiej gineli ludzie od kul samostrzelajacych robotow, aby otrzymac połaczenie telefoniczne, trzeba było czasaami pisac do ministerstwa(sic)

  17. to ostatnie to oczywiscie do lema, a nie balzaka lol

  18. Po takiej zachęcie kupię tę książkę.

  19. Do Byka – Lem zyl sobie w Polsce jak panisko, glownie dzieki ‚dewizowym’ dochodom z (zachodnio)niemieckich wydan swych ksiazek, a Dick rzeczywiscie bidowal w Amerycey, gdyz tam nie docenia sie prawdziwych geniuszy (najlepszy przyklad to Tesla). Najsmutniejsze jest zas to, ze Lem pod koniec zycia poklocil sie z czlowiekiem, ktoremu zawdzieczal swoj finansowy sukces na Zachodzie, czyli z drem F. Rottensteinerem z Austrii. Zreszta Lem mial telent robienia sobie wrogow z ludzi, ktorzy mu najwiecej pomogli – obok dra Rottensteinera nalezy tu wspomniec tez A. Tarkowskiego, rezysera najlepszej, wrecz genialnej, filmowej adatacji powiesci Lema (‚Solaris’, jakby ktos jeszcze tego nie wiedzial).

  20. @kagan:
    dziekuje za uwagi; zapytam sie, byles kiedys w peerelu?

  21. @byk
    Nie rozumiem Pańskiego podziwu dla Lema „za całokształt”. Miałem wątpliwą przyjemność kupić i prawie do końca przeczytać felietony Lema z jego ostatnich lat. Pasują świetnie do PiSowskich teorii dziadka w Wermachcie. Zadziwia, że człowiek. który przez 10 lat mieszkał w Berlinie i mógł sam zobaczyć, na czym to polega, pozostał umysłowo na poziomie kanałów Powstania Warszawskiego. Myślę, że zrobił dużo złego swoją zaściankowością i dopiero przez dobre doświadczenia ostatnich lat troszkę obraz wrednego Zachodu i niemieckich rewanżystów i rewizjonistów trochę wyblakł. Na razie.
    P.S. Tylko z Grecji dochodzą dobre wieści: Poszli po rozum i przestali zwalać winę na Niemców. Zabrali się do roboty a nie tylko naciągania turystów. Lepsza jakość. Efekt – 15% więcej Niemców odwiedza Grecję z obopólną korzyścią.
    P.S2. Trochę się świat rozwinął od czasów Lema. Skąd ta popularność? Czyżby kolejne leczenie kompleksów? Kagan ma dużo racji.

  22. @zwo:
    ej, pipol, nie marudz, lemowi mozna wiele zarzucic, ale gdybysmy tak kazdego mysliciela
    (tak, lem staral sie myslec, co rzadkie, i chwala mu za to) oceniac musieli na podstawie jego przekonan politycznych, czy moralnych, to historia filozofii(czy tez n.p. muzyki) bylaby nie opaslym tomiszczem, ale cienitka broszura 😉

  23. Żeby nie oszaleć, może trzeba nie szamana, ale szampana.

  24. @Drogi byku
    Bardzo Cię proszę, poszukaj sobie młodej jałówki a ze mnie zejdź. Bo polactwo polega nie tylko na krytykanctwie (tu masz rację), ale i na tym, że czegoś nie wolno rzeczowo ocenić bo to „nasze”. Podaj adres to Ci wyślę te wypociny Lema pocztą. Z chęcią się pozbędę. Zobaczysz, że to Lem stworzył ideologiczne podstawy dla dzisiejszego PiS.
    A skoro już się zastanowiłem, to sprawa wygląda jeszcze gorzej: Nie przyszło Ci do głowy, że Lem jest kwintesencją ideologii socjalizmu? Partia wiedziała, co robi hołubiąc Lema. W swej jednowymiarowej filozofii, na której szczycie stoi bezwzględna i nigdy nie podważana wiara w racjonalizm i świetlaną przyszłość właśnie Lem stworzył socjalistyczne myślenie, które widać do dzisiaj w Polsce. Na blogu Zalewskiego o GMO ta wiara w siłę racjonalnych argumentów obowiązuje do dzisiaj, a ludzi inaczej myślących po prostu wyzywa się od głupków. To jest lemowski socjalizm pure.
    Tylko w Niemczech przygody pilota Pirxa mają tę samą wartość co przygody wojaka Szwejka, a science-fiction dawno zastąpiona została przez fantasy. Przejrzyj Diunę i zobacz, że tam mamy rozwój ale nie mamy postępu. I niema żadnego racjonalizmu. Całkiem sprzeczne z Lemem. Nie mówiąc o Tolkienie itp. Lem się skończył (jak na razie). Mogę tego żałować bo talent miał, ale to literatura dla chłopczyków.
    Pozdrawiam
    Muuuu.

  25. @zwo:
    wiesz co?

    [ciach]

    Rozumiem, że Panowie się znają już dobrze z innych dyskusji, co pozwala na bardziej bezpośredni język, ale proszę poniżej pewnego poziomu nie schodzić, bo będę zmuszony takie uwagi usuwać. Tak jak w niniejszym przypadku.

    Olaf Szewczyk

  26. @byk
    Pańskie poczucie humoru [ciach]. Bo poznaje się je w sytuacjach trudnych. Gdybym nie brał Pana poważnie, nie chciałoby mi się odpowiadać. A egzaminu Pan nie zdał.
    Lem był w dobrych czasach wielkim współtwórcą i propagatorem „naukowego światopoglądu”. Ubranym w formę „lekką łatwą i przyjemną” jak muzyka dla mas, co okazało się niezwykle skuteczne. Czas się nad tym zastanowić.

  27. wobec tego zegnam obydwu panow…

  28. kagan: „w Amerycey, gdyz tam nie docenia sie prawdziwych geniuszy (najlepszy przyklad to Tesla)”

    Nie przypominam sobie aby nei doceniano w Ameryce Tesli. W koncu to on zbudowal elektrownie w Niagara Falls. To od Tesli niejaki Westinghouse kupil patenty za cwierc miliona owczesnych dolarow.

    Od Tesli odwrocono sie gdy zaczal miec problemy z glowa, a biede zaczal klepac gdy wydal wszystkie pieniedze na urojone pomysly

    „A. Tarkowskiego, rezysera najlepszej, wrecz genialnej, filmowej adaptacji powiesci Lema (‘Solaris’, jakby ktos jeszcze tego nie wiedzial).”

    Nie wiem czy Pan ten film ogladal, ale to monstrualny gniot. Slusznie Lem powiedzial Tarkowskiemu na temat filmu: „Wy – durak”. Niestety, wersja amerykanska jest znacznie gorsza. Chyba Lema jest trudno sfilmowac. Chociaz… Firm enerdowski wedle „Astronautow” („Milczaca Planeta” czy jakos tak) ma w USA status prawie kultowy…

    Na marginesie dyskusji miedzy Panami ZWO i byk: Stoje w centrum, ale z odchylka w strone ZWO. Z Lemem nie jest tak prosto. Jego „Summa Technologiae” to dzielo genialne biorac pod uwage kiedy i w jakich warunkach powstalo. Rocznicowe podsumowanie pod tytulem „Okamgnienie” swiadczy o tym ze Lem se dawno zatrzymal, a swiat poszedl dalej. W efekcie owego zatrzymania, w swych naukowych felietonach (zbior „Moloch”) zawraca glowe i pisze lekkie nonsensy o tym ze gdzies dzwonia, ale bez dokladnego wskazania gdzie. Ale za Summa Technologiae, Bajki Robotow i Cyberiade wypada Lema cenic

  29. @A.L.
    Pozwolę dobie uzupełnić:
    Tu nie chodzi o to, czy Lem miał talent – bo miał – tylko o to, że coraz częściej traktowany jest coraz częściej jako Wielki Filozoficzny Geniusz Wszechczasów bez zwrócenia uwagi na to, że
    1. Mówi to więcej o samych piszących niż o Lemie
    2. Działał w danych warunkach i miał pewne oddziaływanie społeczne
    3. Jego pomysły filozoficzne nie były oderwane od realiów i miały skutki polityczne
    4. Wpisuje się to wszystko w dzisiejsze próby wybielania „naukowego światopoglądu” i ludzi go współtworzących.

    Przedstawiam możliwą interpretację i dobrze byłoby o tym podyskutować a nie śmiać się z własnych dowcipów.

  30. @ZWO
    Aby nie naduzywac goscinnosci Gospodarza, moj ostatni komentarz na temat Lema:

    „coraz częściej traktowany jest coraz częściej jako Wielki Filozoficzny Geniusz Wszechczasów”

    Lem jest coraz czesciej zapominany. Pokolenia X i Y nie maja pojecia kto to byl Lem. Gdy w najwiekszym EMPIKu w Warszawie pytalem sliczna panienke w informacji (z wygladu – studentka) „Czy macie cos Lema?”, ta po dlugim klepaniu w komputer zapytala: „Czy to autor ksiazek, prosze pana?”

    „2. Działał w danych warunkach i miał pewne oddziaływanie społeczne”

    Kazdy pisarz dziala w danych warunkach i nie ma na to wplywu. Ma na ogol rowniez oddzialywania spoleczne. Jakby nie mial, to jego pisanie nie mialoby sensu. Po to pisze oaby oddzialywac spolecznie

    „3. Jego pomysły filozoficzne nie były oderwane od realiów i miały skutki polityczne”

    Nie wiem o jakich „pomyslach filozoficznych” Pan mowi. Jak dla mnie, filozofia Lema obraca sie wokol technologii, aspektow socjalnych technologii, granicznych mozliwosci technologii i poznania czlowieka. Ale glownym nosnikiem jest technologia, a podstawowy wyklad owej filozofii zawarty jest w Summa Tchnologiae – ksaizce nei wydawanej od lat, ktorej 90% entuzjastow Lema nie czytalo. A szkoda, bo bez pzreczytania i ZROZUMIENIA tej ksziaki nei mozan zrozumiec ani Lema ani jego tworczosci

    „4. Wpisuje się to wszystko w dzisiejsze próby wybielania „naukowego światopoglądu””

    Nie bardzo wiem co Pan rozumie pzrez „naukowy swiatopoglad” i dlaczego wybielanie naukowego swiatopogladu miaoby swiadczyc pzreciwko Lemowi. I dlaczego mialoby byc zle samo w sobie. Czyzby wolal Pan „nienaukowy swiatopoglad? To znaczy co, wierzyc w elfy, dziwozony i medycyne voodoo?… Owszem, Lem pisal o nauce, technologii i sparwach dookola, ale co, mial pisac o zywotach Swietych?…

    Lem mial swoje meandry polityczne, jak wszyscy wielcy pisarze z „gornej polki” – przykald Dialogi, Astronauci, Oblok Magellana. Nalezalo wykonac uklon w strone wladzy aby o pewnych rzeczach w ogole dalo sie pisac. To Lem wykonywal. Ale wykonywali rozneiz tacy jak Szymborska, Milosz czy Andzrejewski. I nikt im tego nei wypomina. I mimo owych uklonow, publikowal rzeczy ewidentnie antysystemowe i antykomunistyczne. Zbyt trudne dla cenzury aby ta sie na nich poznala.

    Lem byl wielkim „symulatorem’. Slowo „symulator” pochodzi od slowa „symulacja”. I znow – Summa Technologiae” – postawil tam pewne hipotezy dotyczace symbiozy technologii i ewolucji, rozwoju spolecznego w kontekscie technologii itd. I w swoich ksizakach rozwija te tematy – Solaris to nie ksiazka o milosci Krisa i jakiejs tam panienki – to rozwazania na temat konforntacji czlowieka ze zjawiskami wykraczajacymi poza jego umysl. „Niezwyciezony” to analiza kierunkow w jakich moze pojsc system totalitarny wspierany pzrez technologie. „Fiasko” to rozwazanai na temat mozliwosci kontaktow miedzy cywilizacjami posiadajacymi cechy wspolne, ale roznaicymi sie diametralnie.

    Praktycznie, kazde dzielo i dzielko Lema na swje korzenie w jakims fragmencie Summa Technologiae. Dlatego smiesza mnie ksiazki o Lemie taka jak „Dlaczego Umarles. Lemie” (nie pamietam autora) w ktorej autor na pierwszej stronie deklaruje „Summa Technologiae nei czytalem”

    Dlatego tez rozemieszyly mnie Panskie komentarze.

    I na tym koncze dywagacje na temat Lema. Chyba ze Gospodarz zapusci nowy watek

  31. Skonczylem z Lemem, wypada sie odniesc do ksiazki proponowanej przez Gospodarza.

    Coz, autorzy sa z najwyzszej polki, tak pod wzgledem osiagniec naukowych jak i zdolnosci polplaryzatorskich. I to nei tylko zdolnosci popularyzatorskich, ale i checi – omawiana ksiazka nie jest ich jedyna pozycja; inne (pisane w roznych kombinacjach autorow) sa nie gorsze.

    Jedyna watpliwoscia jaka mam, to watpliwosc co czytelnik „poeta” (oryginal nosi tytul „Quantum Physis for Poets”) zapamieta oprocz tego ze Weyl sypial z zona Shroedingera. Fizyka kwantowa wyjasnia sie dobrze przy pomocy matematyki, a na poziomie poetow musi sie wyjasnaich machaniem rekami. To dosyc malo komunikatywny i uciazliwy zabieg… Poza tym, gdzieniegdzie jezyk mzoe byc trudny konceptualnie dla poety, na przykald omawianie interpretacji rozwiazania rownania Shroedingera jako prawdopodobienstwa znajdowanai sie elektronu w okreslonym miejscu pzrestzreni i czasie. Sporo jest takich „raf” i przecietny poeta bedzie sie musial nieco skupic aby pzrebyc tekst ze zrozumieniem. Ale jezeli przejedzie sie tylko po warstwie anegdotycznej, to tez bedzie pozytek: stwierdzi ze fizyka to zywy dziedzina, uparwiana przez zywych ludzi, z wlasna dynamika i historia

    Ale teraz o czyms innym. Ile razy jestem w Warszawie (2- 3 razy w roku), odbywam rajd po ksiegarniach. Interesuja mnei rozne rzeczy, ale glownie ksiazki naukowe i popularno naukowe. I tu, z niepokojem a ostatnio z przerazeniem ogladam kurczenie sie rozmiarow polek z takimi ksiazkami. Kurczenie w tempie eksponencjalnym.

    W najwiekszym EMPIKu w Warszawie ksiazki naukowe umiesczone sa na malutkim regaliku z nalepka „podreczniki akademicke”. Nie ma tam prawie nic. Jest za to olbrzymi regal z napisem EZOTERYKA. A jeszcze kilka lat temu dzial naukowy byl bardzo porzadny.

    Pytalem managera dlaczego tak jest, i dlaczego nei ma dzialu „nauka”. „Bo tego nikt nie kupuje” brzmiala odpowiedz. „O, ale tu jest ezoteryka, to tez nauka, prawda?”

    W sklepie Traffic – znow, malutki regalik w kacie i moze z 10 ksiazek. Zupelnie marginalnych. Ksiegarnia Naukowa in. Boleslawa Prusa – dzialu „matematyka” nie ma w ogole. Dzialu „fizyka” tez. Owszem, lezy kolorowy album „Uklad Sloneczny”. Pytam personelu gdzie jest fizyka i matematyka. „Nie ma, ale przeciez mzoe pan kupic w Internecie”. Kiedys byl maly regalik z matematyka i trzenam ksiazkami na krzyz. Dzis nei ma. Za to po przeciwnej stronie – od horyzontu po horyzont – gigantyczny dzial z napisem RELIGIA.

    Niestety, rownie zalosnie, a moze i zalosniej wyglada ksiegarnia w Gmachu Glownym Politechniki Warszawskiej

    No i wlasnie to jest narodowa tragedia. Skad mlodziez ma wiedziec ze jest cos takiego jak fizyka kwantowa? Pamietam czasy gdy bylem w wieku szkolnym. GODZINAMI siedzialem w Glownej Ksiegarni Technicznej na Swietokrzyskiej czy „wzorcowce” w Palacu Kultury. Ja i moi koledzy. A dzis? Glowny towar w miejscu gdzie byla Glowna Ksiagarnia Techniczna to ksiazki kucharskie i podreczniki interpretacji snow.

    I tak niedostrzegalnie acz stanowczo Polska stacza sie w umyslowy zascian. Zeby nei powiedziec – niebyt.

    Chcwla wiec Gospodarzowi ze o takich ksiazkach informuje. Cala nadzieja w tym ze nie zabraknie mu energii…

    W kazdym razie, niezaleznie od wszystkiego,

  32. @A.L.:
    forget this coutnry, ani koleje, ani bankowosc w polsce, tak jak wtedy,
    nie funkcjonuja;a dick, slusznie wkurzyl sie wtedy na lema,
    ale paradoksalnie, nie byla to JEGO(lema) wina(he,he);
    stare czasy, dzisiaj latwiej manipulowac, nes pas…

  33. @A.L.
    „Summa Technologiae – książce nie wydawanej od lat”

    Summa Technologiae została wydana przez Agorę w 2010 roku, a wcześniej, bodaj w 2000, przez Wydawnictwo Literackie.

  34. @byk
    1. W PRLu przezylem dobrze ponad cwierc wieku, tam tez ukonczylem studia wyzsze (pierwszy kierunek). Poza tym znalem Lema, także prywatnie. Ale to osobny temat!
    2. Wrecz przeciwnie, gdybysmy tak kazdego mysliciela oceniac musieli na podstawie jego przekonan politycznych, czy moralnych, to historia filozofii (czy tez n.p. muzyki) bylaby nie opaslym tomiszczem, a znacznie ciekawsza kolekcja opaslych tomiszczy.
    @ZWO
    1. Zgoda, ostatnie felietony Lema (te pisane po roku 1990) sa, oglednie mowiac,. nienajlepsze. A tak na serio, to one wrecz psuja opinie Lemowi. A przeciez nie musial on ich pisac z przyczyn finansowych, gdyz za dewizowe honoraria wybudowal on sobie elegancka wille w Krakowie oraz kupil m. in. Mercedesa. Miałem zreszta na ten temat referat – The Decline of Stanisław Lem (referat przedstawiony na konferencji “Contemporary Literature – Study Group for Literature of the Twentieth Century and Beyond”, BASEES (British Association for Slavonic and East European Studies), Mansfield College, University of Oxford, 2008).
    2. Zgoda, partia (PZPR) wiedziała, co robi hołubiąc Lema. Ale nie dlatego, że jak to piszesz (“w swej jednowymiarowej filozofii, na której szczycie stoi bezwzględna i nigdy nie podważana wiara w racjonalizm i świetlaną przyszłość właśnie Lem stworzył socjalistyczne myślenie, które widać do dzisiaj w Polsce”), ale dlatego, że taki Lem to była doskonała wręcz reklama dla PRLu.
    3. Zgoda, na blogu Zalewskiego o GMO to ta wiara w siłę tzw. racjonalnych (wl. zdroworozsadkowych, ale to jest przeciez cos zupelnie innego) argumentów obowiązuje do dzisiaj, a ludzi inaczej myślących po prostu wyzywa się od głupków. Ale to nie ma nic wspólnego z Lemem, a tylko z ograniczeniem umysłowym oraz nietolerancja Zalewskiego.
    4. PRZYGODY PILOTA PIRXA to sie dobrze czytają, ale nie mają one tej samej wartości co PRZYGODY WOJAKA SZWEJKA Haska – Lem napisał przecież znacznie lepsze ksiązki, od SOLARIS począwszy, a na DZIENNIKACH GWIAZDOWYCH skończywszy.
    5. Science-fiction nie została zastąpiona została przez fantasy. To są zupelnie inne gatunki a mają sie one do siebie tak jak np. historyczne powieści Kraszewskiego do pesudohistorycznych romansów Sienkiewicza.
    6. Ja np. nie jestem w stanie czytać Tolkiena, gdyż on mnie zwyczajnie nudzi, a wszystko wydaje mi się tam wręcz sztuczne oraz dziecinne. Co innego u Lema, a jego filozoficznych opowiadań z DZIENNIKÓW GWIAZDOWYCH czy też takich powieści jak np. GŁOS PANA czy też SOLARIS albo FiASKO, to nigdy nie zaliczyłbym do “literatury dla chłopczyków”. Ty chyba znasz Lema z powierzchwnego odczytania BAJEK DLA ROBOTÓW, ale to tak samo, jakby oceniać Swifta po lekturze ocenzurowanej dla potrzeb dzieci jego PODRÓŻY GULIWERA, jako iż wtedy znika głębsza, satyryczno –filozficzno-polityczna warstwa tej genialnej wręcz powieści.
    7. Daleki jestem od pisania o Lemie jako o “Wielkim Filozoficznym Geniuszu Wszechczasów”, ale uwazam, ze byl on najwybitniejszym polskim pisarzem drugiej połowy XX wieku. Byl on takze praktycznie jedynym polskim pisarzem znanym poza Polska. Kapuscinski byl bowiem zdecydowanie dziennikarzem, zas nawet Mrozek znany jest poza Polska tylko relatywnie malej garstce specjalistow, gdy tymczasem Lema czytaly zarowno elity intelektu jak tez i calkiem spore na Zachodzie, a szczegolnie w USA, grono milosnikow dbrego SF.
    8. Zgoda, ale:
    a. Określanie lema jako “Wielkiego Filozoficznego Geniusza Wszechczasów” mówi więcej o samych piszących niż o Lemie, ale każdy ma przecież w demokracji prawo do własnego zdania.
    b. Lem działał w danych warunkach i miał spore oddziaływanie społeczne – ale to nie może być przecież uzyte przeciwko niemu!
    c. Jego pomysły filozoficzne nie były oderwane od realiów i miały skutki polityczne – to też nie może być przecież uzyte przeciwko niemu!
    d. A co masz przeciowko naukowemu światopoglądowi oraz ludziom go współtworzących? Wolisz światopogląd nienaukowy, np. oparty na religii?

  35. @A.L.
    1. Tesla był geniuszem, wynalazca m. in. radia (to on przeciez ostatecznie otrzymal patent na radio), a mimo to dopiero teraz zaczyna on wychodzic z cienia Edisona, który był przeciez tylko zdolnym salesmanem. Pomysly Telsi były zas genialne oraz wyprzedzajace epoke, stad tez ludziom o ograniczonych horyzontach (politykom, prawnikom oraz bizensmenom) wydawaly się one wówczas „szalone”.
    2. SOLARIS Tarkowskiego ogladalem kilka razy (ostani raz jakies 2 lata temu, w kinie na duzym ekranie). Uwazam, ze jest to najlepszy film SF zaraz po 2001 Kubricka. Oczywiscie, tam nie ma bijatyk, a wiec osobom wychowanym na STAR WARS nie polecam tego filmu.
    3. MILCZĄCA GWIAZDA według ASTRONAUTÓW (nie „planeta”) ma zaś kultowy status wśród ‘hard core’ zwolenników dawnego kina SF, ale głównie z powodu doskonałej scenografii Anatola Radzinowicza. Gdyby jeszcze w USA znali oryginalną muzykę do tego filmu autorstwa Andrzeja Markowskiego…
    4. A na marginesie dyskusji miedzy Panami ZWO i byk to zgoda – z Lemem nie jest tak prosto. Np. jego SUMMA TECHNOLOGIAE czy DIALOGI (a takze np. EDEN, BAJKI ROBOTOW, CYBERIADA, SOLARIS czy GŁOS PANA albo FIASKO) to sa dziela wrecz genialne, szczegolnie biorac pod uwage kiedy i w jakich warunkach one powstaly. A jego pozniejsze wypociny, np. wspomniane przez ‘A.L.’ OKAMGNIENIE, swiadczy o tym ze Lem sie zatrzymal w rozwoju – p. tez moj eferat – The Decline of Stanisław Lem (szczegóły w odpowiedzi dla ZWO).
    5. Zgoda, ze nowe pokolenie w Polsce na ogol nie zna Lema, ale on jest przeciez za trudny dla osob wychowanych w szkole, gdzie uczniom się serwuje religie.
    6. Zgoda także, iż kazdy pisarz dziala w danych warunkach i (na ogol) nie ma na to wplywu, ze ma on na ogol rowniez oddzialywania spoleczne oraz ze jakby go nie mial, to jego pisanie nie mialoby sensu oraz ze pisarz na ogol po to pisze, aby oddzialywac spolecznie (chyba, ze ma zakaz publikacji, czy to w postaci cenzury czy tez zmowy wydawcow).
    7. Nie jestem filozofem, ale dla mnie takze filozofia Lema obraca sie wokol technologii, aspektow socjalnych technologii, granicznych mozliwosci technologii i poznania czlowieka etc., przy czym glownym ‘nosnikiem’ jest u niego technologia, a podstawowy wyklad owej filozofii zawarty jest w SUMMA TECHNOLOGIAE – ksiazce nie wydawanej od lat, ktorej (niestety) 90% entuzjastow Lema nie czytalo. I zgoda, ze bez pzreczytania i ZROZUMIENIA tej ksiazki (oraz DIALOGOW) to nie mozna w pelni zrozumiec ani Lema ani tez jego tworczosci.
    8. Tez nie rozumiem, dlaczego ZWO twierdzi, iz ‘wybielanie naukowego swiatopogladu mialoby swiadczyc przeciwko Lemowi oraz dlaczego mialoby ono byc zle samo w sobie.
    9. Zgadzam sie tez, ze Lem mial swoje meandry polityczne, jak wszyscy owczesni inni wielcy pisarze z „gornej polki” (DIALOGI, ASTRONAUCI, OBLOK MAGELLANA, CZAS NIEUTRACONY, a szczegolnie 2 ostatnie czesci tej trylogii) Ale tez pamietajmy, .ze wtedy aby byc publikowanym, to trzeba bylo albo wykonac uklon w strone wladzy, albo tez klepac biede na emigracji albo isc na wspolprace z CIA (Gombrowicz, pisarze zgrupowani wokol paryskiej KULTURY). W kazdym systemie o pewnych rzeczach w ogole nie da sie pisac – np. kto dzis w Polsce pisze prawde o bezrobociu czy o milionach Polakow – emigrantow ekonomicznych (wl. gastarbajterow)? I zgoda, jesli czepiamy sie Lema za jego ‘romans’ z socrealizmem, to czepiajmy sie tez Szymborskiej, Milosza, Mrozka czy Andrzejewskiego. A przeciez w odroznieniu od nich, to Lem juz w latach 1950tych, mimo owych uklonow, publikowal rzeczy ewidentnie antysystemowe i nawet antykomunistyczne, ale zbyt trudne dla cenzury aby ta sie na nich poznala.
    10. Zgoda tez co do panskiej analizy SOLARIS (to nie ksiazka o milosci Krisa i jakiejs tam panienki, jak to odczytali te powiesc amerykanscy filmowcy). Zgoda, ze NIEZWYCIEZONY to nie jest o walce ludzi z robotami ale analiza kierunkow w jakich moze pojsc system totalitarny wspierany przez technologie (takze EDEN). I zgoda, ze FIASKO to nie jest tylko o podrozy w czasie i przestrzeni – to sa rozwazania na temat mozliwosci kontaktow miedzy cywilizacjami posiadajacymi cechy wspolne, ale rozniacymi sie diametralnie.
    11. Zgoda takze co do oczytania Lema jako ‘symulatora’ (nie tylko SUMMA czy DIALOGI, ale takze DOSKONAŁA PRÓŻNIA oraz WIELKOŚĆ UROJONA) oraz konluzja, ze praktycznie, kazde dzielo i ‘dzielko’o Lema na swoje korzenie w jakims fragmencie SUMMY TECHNOLOGIAE oraz DIALOGÓW. Dlatego mnie także smieszą książki o Lemie taka jak LEMIE! PO CO UMARŁEŚ? (a nie „DLACZEGO UMARŁEŚ, LEMIE”( niejakiego Roberta Stillera), w ktorej autor na pierwszej stronie deklaruje „Summa Technologiae nie czytalem”…
    11. Tez boleje nad upadkiem intelektualnym w Polsce. Ale, choc to nie jest zadne pocieszenie – podobny upadek obserwujemy takze i na tzw. Zachodzie… 🙁

css.php