Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka

7.08.2013
środa

Symulator zagłady

7 sierpnia 2013, środa,

 

Zdetonowałem bombę atomową nad Warszawą. Pięć megaton. Tyle wynosi moc wybuchu głowicy przenoszonej przez chiński międzykontynentalny rakietowy pocisk balistyczny Dongfeng 5. Widziałem, jak formuje się grzyb i przykrywa swym cieniem coraz większy obszar wokół miasta. Obliczona przez komputer szacunkowa liczba ofiar: 1 198 630. Rannych: 729 690. Ilu jeszcze umrze z powodu choroby popromiennej, także na odległych od stolicy ziemiach pokrytych radioaktywnym pyłem i deszczem – kto wie.

Chmura w kształcie grzyba osiągnęła średnicę 56 km. Ustabilizowana na wysokości 25,5 km, widziana była z bardzo dużej odległości. Według symulacji, wiejący akurat w kierunku północno-wschodnim wiatr o prędkości 24 km/godz. zaniesie promieniotwórczy opad aż na Litwę i Łotwę, wcześniej skaziwszy około jednej czwartej wschodniej Polski.

Przygotowany przez Aleksa Wellersteina symulator eksplozji bomb atomowych NukeMap3D korzysta z aktualnych map Google Earth, czyli ze zdjęć satelitarnych. Można zatem, wskazawszy cel i określiwszy moc wybuchu – czy to ręcznie, czy wybierając którąś z historycznych lub obecnych bomb – przybliżyć widok z kamery dokładnie na swój dom i przekonać się, czy jest w strefie zero, czy przykryje go swym cieniem parasol radioaktywnej chmury.

Można poczuć ciarki.

 

Pięciomegatonową głowicę międzykontynentalnego rakietowego pocisku balistycznego Dongfeng 5 z arsenału chińskiej armii zdetonowałem na skrzyżowaniu Alei Jerozolimskich z Marszałkowską

 

Niby wszystko już wiemy. Że gdy gdzieś łupnie w okolicy, to będzie bardzo źle. Zobaczyć to jednak wszystko z lotu ptaka, z poziomu przechodnia, z niskiej orbity, z naszym domem gdzieś tam w dole, to jednak trochę inne doznanie.

Pięć megaton to dużo. Little Boy zrzucony na Hiroszimę miał moc 15 kiloton, Fat Man, który zniszczył Nagasaki – 20 kt. Pamiętając ogrom tamtych tragedii, trudno objąć umysłem szaleństwo, w które zabrnęliśmy. A przecież głowica Dongfeng 5 nie może równać się potencjałem destrukcji z przetestowaną przez ZSRR bombą Car – o mocy 50 megaton. Na desce kreślarskiej szczęśliwie pozostał projekt Cara dwukrotnie potężniejszego, ale kto wie, do czego posuną się kiedyś politycy, by szantażować resztę świata. Zdetonowałem zatem nad Warszawą i 100-megatonową głowicę z czarnych wizji sowieckich genseków. Praktycznie zamordowałem Polskę. Przy niekorzystnym wietrze większość kraju ucierpiałaby wskutek eksplozji.

 

Przybliżony obszar rażenia i strefa zagrożona radioaktywnym opadem przy wietrze w kierunku północno-wschodnim (siła wybuchu: 5 Mt)

 

Dobrze jest się temu przyjrzeć. Doskonale spłukuje umysł ze złudzeń – a byłem zdziwiony, jak wielu moich znajomych je podziela – że lepiej atomową broń mieć niż nie mieć, bo „skutecznie odstrasza”.

To jak wypuścić dżina z butelki z wiarą, że da się go zagnać do niej z powrotem.

 

Kopuła grzyba bomby Car o mocy 100 Mt zdetonowanej w Warszawie

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 20

Dodaj komentarz »
  1. Niema to jak zajmować się zeszłorocznym śniegiem przy takiej pogodzie. To wcale nie chłodzi. Prawie wszystkie państwa europejskie nie posiadają broni atomowej i żyje im się nieźle, a przynajmniej taniej. I żadne z nich nie marzy o takiej broni bo wie, że przyjemniej, taniej i bezpieczniej jest tworzyć wkoło siebie przyjaciół. Każde z nich wie też, że użycie broni atomowej to początek zagłady – własnej. Niestety są jeszcze wyjątki, do których to nie dotarło. Opóźnieni w rozwoju.
    Dlatego nie wiem, skąd ma Pan tylu głupich znajomych. Może ich Pan przedstawić?

  2. W przeszłości, kiedy wszystko w Polsce (konkretnie w PRL-u) było państwowe i Wielki Brat sąsiadował granicą na wschodzie, a jego liczne bazy wojskowe znajdowały się na tzw. Ziemiach Odzyskanych (?), liczne zakłady pracy miały własne oddziały Obrony Cywilnej, które gotowały się na wypadek wojny lub katastrof. Jednym z elementów planu ochrony było opracowanie dotyczące skutków ataku nuklearnego (oczywiście amerykańskiego). W planie tym przewidywano wielkość zniszczeń majątku trwałego, zabudowy oraz strat ludzkich, wynikających bezpośrednio z wybuchów ładunków jądrowych różnej mocy. Ponadto przewidywano zagrożenia wynikające ze skutków wtórnych w postaci klęsk żywiołowych będących efektem zniszczeń np. po zniszczeniu zapór na wielkich zbiornikach wodnych. W ramach ochrony ludności planowano i realizowano zapasy środków ochrony indywidualnej oraz miejsca rozśrodkowania ludności. Jak widać wojenni planiści mają teraz lepsze środki techniczne pozwalające przewidywać skutki ewentualnych eksplozji. Co do wypowiedzi poprzednika „ZWO” – w Europie posiadaczami broni jądrowej i jej nośników są: Francja, Wlk.Brytania i Rosja. To wystarczy. A klub atomowy oprócz nich uzupełniają: USA, Chiny, Indie, Pakistan, Izrael i Korea. Tyle, że jeden diabeł wie, gdzie znajdują się pociski i kto tak naprawdę ma dostęp do atomowych guzików. Mam nadzieję, że w razie globalnego konfliktu jądrowego znalazłbym się w strefie „0”. Przynajmniej szybko i dalszych kłopotów.

  3. @zak1953
    Tak tak, pamiętam te czasy, kiedy bomby atomowe szkodziły głównie wrogom. A na opisywanych szkoleniach można się było dowiedzieć, że w razie czego należy zasłonić się gazetą. Zresztą pomysł z amerykańskiej telewizji. Ciekawe, czy w tej symulacji można się dziś zasłonić stroną internetową?
    Tyle tylko, że w pewnym momencie Niemcy zaczęli się zastanawiać, komu szkodzą wybuchy min atomowych ułożonych wzdłuż granicy. No i ludzie zaczęli mądrzeć w Europie. Choć niestety nierównomiernie. Dlatego mnie ta gra nie podnieca.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ZWO
    Prawie wszystkie państwa europejskie nie posiadają broni atomowej i żyje im się nieźle, a przynajmniej taniej.

    „Prawie” czyni dużą różnicę. By nie rzec – kolosalną.

    Dlatego nie wiem, skąd ma Pan tylu głupich znajomych. Może ich Pan przedstawić?

    Nie należy obrażać ludzi tylko dlatego, że motywuje ich lęk. Całkiem zresztą racjonalny – nawet jeśli prowadzi do wniosków, z którymi trudno się zgodzić. Osób, które uważają broń atomową za pragmatyczny straszak, znajdzie Pan sporo w krajach o niefortunnym położeniu. Vide Izrael czy Polska, bo przecież i u nas nie brak zwolenników poglądu, że przyszłość UE jest niepewna, a trzy postsowieckie kraje za wschodnią granicą, rządzone przez bezwzględnych dyktatorów, nie teleportują się nagle na Księżyc.

  6. @zak1953

    Tyle, że jeden diabeł wie, gdzie znajdują się pociski i kto tak naprawdę ma dostęp do atomowych guzików.

    Błąd ludzki i błąd maszyny, a zwłaszcza ich nałożenie się na siebie, to dziś chyba największe zagrożenia związane z utrzymywaniem atomowego arsenału. Dodajmy do tego chaos w rosyjskiej armii sprzyjający wykradzeniu przez terrorystów lub kupieniu od skorumpowanych wojskowych ładunku jądrowego, prawdopodobieństwo niekontrolowanej sprzedaży takiej broni przez państwa wrogie zachodniej demokracji (patrz Korea Północna) i obraz zagrożeń robi się mocno nieciekawy. Nie wspominając o tym, że terroryści, jak się przyjmuje, byliby teoretycznie zdolni do – powiedzmy, chałupniczej – produkcji ładunku o mocy 10 kiloton. Zresztą nawet zwykła „brudna” bomba wystarczyłaby do wyludnienia Warszawy. Po zdetonowaniu takiej prowizorki w centrum znaczna liczba mieszkańców opuściłaby w panice miasto.

  7. AKTUALIZACJA:

    Dodałem na końcu jeszcze jedną ilustrację, pokazującą wielkość kopuły grzyba po wybuchu 100-megatonowej bomby Car. I uzupełniłem podpis pod poprzednim obrazkiem, precyzując, że dotyczy detonacji głowicy o mocy 5 Mt – ktoś mógłby bowiem pomyśleć, że chodzi o opisywanego w tym miejscu Cara.

  8. @Olaf Szewczyk
    Ten „Car” to miał w rzeczywistości tylko 50 Megaton. Zwracam też uwagę na drobną różnicę między bombami atomowymi i wodorowymi, do których ów carzyna należał. Bomb o tej mocy się dzisiaj już nie buduje i kilka lat temu można było zobaczyć, jak Amerykanie wysyłają ostatnią na złom. Nie trzeba się już … ze strachu.
    Niestety, muszę napisać, że tacy ludzie, którzy w Europie myślą o bombie, szczególnie w Polsce, gdzie to Polacy przez głupotę zniszczyli awanturami własny kraj, to kompletni durnie, idioci i debile i proszę ich nie bronić bo niema czego. A Polska niema żadnego wyjątkowo niepewnego położenia w Europie w porównaniu choćby z Niemcami, po których w 17w Szwedzi hulali aż po Jezioro Bodeńskie wielokrotnie i to bez Trylogii a Francuzi i Duńczycy poszerzali ich kosztem przestrzeń życiową (sławna Alzacja i Holsztyn). Tymczasem to Niemcy potrafili zmienić swoje myślenie radykalnie, zamienić Francuzów, Holendrów i Duńczyków w przyjaciół i zbudować Unię, która na pewno będzie sukcesem. Co najwyżej bez Polaków, którzy najbardziej korzystają ale i tak mają wszytko tylko i wyłącznie za złe.
    Proponuję podobną woltę myślową i nikt nie będzie sikał po nocach ze strachu. Bajki zostawić braciom Grimm.

  9. @ZWO
    Ten „Car” to miał w rzeczywistości tylko 50 Megaton.

    Ten przetestowany na poligonie miał 50 Mt. Natomiast ten większy, już zaprojektowany, ale ostatecznie nie doprowadzony do fazy prototypu, miał 100 Mt (symulator Wellersteina go uwzględnia). Co zresztą przecież napisałem: „A przecież głowica Dongfeng 5 nie może równać się potencjałem destrukcji z przetestowaną przez ZSRR bombą Car – o mocy 50 megaton. Na desce kreślarskiej szczęśliwie pozostał projekt Cara dwukrotnie potężniejszego (…)”.

    Nie trzeba się już … ze strachu.

    Oczywiście, nie ma się już czego bać. No bo kto by się przejmował taką zaledwie pięciomegatonówką z Chin. Albo rosyjską SS-25. Albo amerykańską B-83. Przecież to zabawki ledwie. Jakby komar uciął, kto by w ogóle zwracał na to uwagę.

    Tymczasem to Niemcy potrafili zmienić swoje myślenie radykalnie, zamienić Francuzów, Holendrów i Duńczyków w przyjaciół i zbudować Unię, która na pewno będzie sukcesem. Co najwyżej bez Polaków, którzy najbardziej korzystają ale i tak mają wszytko tylko i wyłącznie za złe.

    Nie mam pewności, do kogo Pan to pisze. Żeby było jasne, jestem mocno prounijny, uważam UE za największą szansę Polski w historii. Potrafię jednak przy tym zrozumieć lęki tych, którzy boją się powtórki z historii w sytuacji, gdyby szansa ta spaliła na panewce. I to, że nie zgadzam się z nimi we wnioskach, nie jest dla mnie powodem, by wyzywać ich od „idiotów i debili”. Bo to generalnie utrudnia rozmowę.

  10. @Olaf Szewczyk
    Myślę, że jesteśmy z poglądami znacznie bliżej ni to wygląda z dyskusji. Różnica jest może taka, że Pan jest dużo młodszy i wykazuje większą cierpliwość. Ale mnie cierpliwości dla tego, co się dzisiaj w PL dzieje, zaczyna brakować. Tej powszechnej nienawiści, chciwości, pogardy dla wszystkich słabszych. Poniżania ekologów tylko dla pieniędzy. I w Pana tekście widzę odbicie tej rosnącej nienawiści i strachu z nią związaną. To tak, jak w Izraelu, strach przed Arabami i potwornie rosnąca nienawiść i pogarda dla słabszego. Na dodatek ja widzę, że właśnie ten strach i kołtuństwo prowadzą do wojen „prewencyjnych”. Dlatego jeszcze proponuję zapomnieć wreszcie o obchodach Powstania i przestać się podniecać nienawiścią. Proszę zmienić swoje myślenie, a przynajmniej wziąć pod uwagę możliwość, że to może nie cały świat się myli.

  11. @ZWO, Olaf Szewczyk
    Szanowni Panowie! O Europę chyba nie musimy się martwić. Tutaj już dawno zrozumiano, że po konflikcie jądrowym zwycięzców nie będzie. Natomiast problemem jest Bliski Wschód oraz pogranicze pakistańsko-indyjskie. Przy czym groźniejsza sytuacja jest w przypadku islamskiego Pakistanu. To państwo wyraźnie ma problemy z utrzymaniem wewnętrznej spójności, a także określeniem swoich priorytetów. Przy czym część wyższych wojskowych wyraźnie sprzyja ortodoksom muzułmańskim. A reszta wydaje się nie panować nad krajem. Teoretycznie jest to wystarczająco daleko. Ale Ziemia jest okrągła i stanowi jeden układ. Który może zostać naruszony. BRRR.

  12. Wypada przypomniec opinie Einsteina gdy zostal zapytany o tzrecia wojne swiatowa. Odpowiedzial: „Nei wiem jak bedzie wygladala trzecia wojna swiatowa. Ale wiem jak bedzie wygladala czwarta wojna swiatowa: bedzie na kamienie I maczugi”

    Zadziwiajace jest ze tyle sie mowi o broni nuklearnej a nie mowi sie o broni biologicznej. Bron nuklearna jest pilnie strzezona, bron biologiczna bynalmniej nie. Latwo mose sie wymknac, badz przypadkowo, badz nei calkiem przypadkowo. Do jej pzrenoszenia nie potzreba rakiet. Odpowiednei symutory, bynajmniej nie hobbystyczne, a calkiem profesjonalne, moga pokazac co mogloby sie stac. Inne symulatory (akurat w tym troche bralem udzial, chociaz niewielki) pokazuja jak nieadekwatny jest system ochrony zrowia na wypadek takiej katastrofy.

    Moze tym by sie troche poprzejmowac?

  13. „Zdetonowałem bombę atomową nad Warszawą.”
    Ale po co? Ja jakoś nigdy nie miałem problemu z zestawieniem dwóch faktów: dużej siły niszczącej broni atomowej i małego rozmiaru małej stolicy małego kraju. Tutaj żadna „symulacja” nie jest potrzebna, zwykły chłopski rozum całkowicie wystarczy do wyciagnięcia logicznych wniosków. Gospodarz ma za dużo czasu czy za dużo pieniędzy?

    „chiński międzykontynentalny rakietowy pocisk balistyczny Dongfeng 5”
    Jak rozumiem był to najbardziej prawdopodobny scenariusz ataku na Warszawę jaki Gospodarzowi przyszedł do głowy.
    Gospodarz wychował się na Kryptonie i na Ziemię w piątek przyjechał?

    „Można zatem, wskazawszy cel i określiwszy moc wybuchu – czy to ręcznie, czy wybierając którąś z historycznych lub obecnych bomb – przybliżyć widok z kamery dokładnie na swój dom”
    Wychowując się w mieście, którego zniszczenia były doskonale widoczne w trzydzieści lat po ostatniej wojnie nigdy nie miałem potrzeby „przybliżania sobie widoków” podobnych zniszczeń na ekranie komputera. Gospodarz pewnie wychował się w małej wiosce i to jeszcze takiej, gdzie żaden przechodzący front niczego nie zniszczył.
    W mojej rodzinie byli tacy krewni, którzy za mojej pamięci opowiadali o konkretnych chałupach/domach/stodołach spalonych/zniszczonych przez artylerię podczas I wojny światowej. Nie mówiąc nawet o drugiej.

    „Doskonale spłukuje umysł ze złudzeń – a byłem zdziwiony, jak wielu moich znajomych je podziela – że lepiej atomową broń mieć niż nie mieć, bo „skutecznie odstrasza”.”
    Cywilizowani, czyści, kulturalni, inteligentni i wykształceni Niemcy, oops, przepraszam, miałem napisać prymitywni, brudni, zbrodniczy i głupi naziści na spółkę z podobnymi do nich sowietami wymordowali zaledwie – no własnie ile milionów polskich obywateli?

    Gospodarz może podac jakieś liczby poza powtarzaniem tych 6 milionów? Gospodarz zna jakieś „symulacje” na ten temat?
    Przymoninam, że tematem nie jest gdbybaniologia ale fakty z przeszłości. Ile mieszkańców Polski wykazał pierwszy spis po wojnie? Ile było przed wojną? Jaka jest różnica i dlaczego? To nie symulacje, to nie zabawa przed ekranem. To nasi przodkowie. Wymordowani przez naszych dwóch sąsiadów.

    Nawet przyjmując tylko te wątpliwe 6 mln ofiar to jest „tylko” 17% przedwojennej ludności Kraju. Jak rozumiem dla Gospodarza to mały procent. Za mały? Od ilu procent zamordowanej ludności Gospodarz zmieni zdanie i uzna, że dotychczasowe metody obrony są niewystarczające i wymagają przemyślenia?
    A może Gospodarz jest zdania, że powtarzanie tych samych czynności ale oczekiwanie innego ich skutku jest działaniem jak najbardziej logicznym?

    Dla Żydów śmierć ponad 30% ich populacji stanowiła wystarczające uzasadnienie dla całkowitej zmiany filozofii obrony. Gospodarz czeka na następną wojnę, w której zginie 30% Polaków aby zmienić zdanie na temat jedynej broni, jaka może skutecznie odstraszyć wielkorotnie potężniejszego przeciwnika?

    Jak osoba słabsza, starsza czy kobieta może obronić się jeżeli nie przy pomocy broni palnej? Podejmując z bandytą (lub bandytami, gdyż liczba mnoga lepiej oddaje sytuację Polski) pojedynek na pięści?

    W/g mnie są tylko dwa wyjścia – broń atomowa i całkowite rozbrojenie. Żadne państwo posiadające tę pierwszą nie było dotychczas zaatakowane. Rozbrojenie to zdanie się na moralne postępowanie innych. Powodzenia życzę.

  14. @zza kaluzy: „W/g mnie są tylko dwa wyjścia – broń atomowa i całkowite rozbrojenie. Żadne państwo posiadające tę pierwszą nie było dotychczas zaatakowane. Rozbrojenie to zdanie się na moralne postępowanie innych”

    Sluszniee. Tyle ze bomby atomowej nie da sie kupic w sklepie. jak rozniez rakiet do jej przenoszenia. Co jest trudne do uzyskanai w kraju w ktorym szcztem technologii jest montownia azjatyckich telewizorow. A jak idzie o technike wojskowa, to wlasnei zezlomowano kadlub „nowoczesnego” okretu wojennego budowanego od 30 lat

  15. @A.L.
    Ani moje ani czyjekolwiek zdanie POJEDYNCZO niczego nie zmieni i nikomu drogi postowania nie narzuci.
    Jestem zdania, że w takich sprawach jak obronność Kraju należy się zapytać społeczeństwa. Kogo wiekszość Polaków uważa za wroga, jak wysoko na liście priorytetów wydawania podatków powinno umieścić się zbrojenia, czy Polacy uważają zagrożenia za bliskie w czasie i w związku z tym wymagające natychmiastowych zakupów czy za względnie dalekie i dlatego możliwe do zaspokojenia przez krajowy przemysł choćby startujący z poziomu procy i łuku.

    Ja nie wiem, czy kiedykolwiek aktualni rządzący zapytali mieszkających w Polsce ludzi o te rzeczy, czy raczej wydają publiczny grosz powodowani rekomendacjami ekspertów i naciskami polityków.
    Ja doskonale rozumiem, że „za głosem większości” to niekoniecznie znaczy „mądrzej” ale za patologię uważam kiedy decyzje o kierunkach zagrożenia, o sposobie pozyskiwania uzbrojenia, wysokości wydatków podejmuje się bez szerokiej dyskusji społecznej.

    Jak już pisałem wielokrotnie, dla mnie samo istnienie Polski jako samodzielnego kraju nie jest jakąś koniecznością. Być może Polacy żyliby lepiej jako obywatele innych państw. Być może Polacy nie umieją się sami rządzić. Co być może należy głośno powiedzieć i podjąć stosowne decyzje.
    Wielomilionowe albo wielosettysięczne hekatomby składane z regularnością zegarka mogłyby przestać być polską specjalnością. Jeżeli ceną jest rozpuszczenie się w innym państwie so be it. Ja wolę mieć żywe dzieci mówiące po niemiecku, czesku, szwedzku, rosyjsku albo angielsku aniżeli szczerze polskie trupy.

    Pomysł Unii Europejskiej i polskiego w niej członkowstwa ma ma być odpowiedzią na moje ciężkie do strawienia propozycje. Ponieważ dla dużej ilości Polaków rozwiązanie polskiego państwa jako niewydolnego drogą przyłączenia się do Niemiec jest nie do przełknięcia postanowiono zapakować to samo w opakowanie „Unia Europejska”. I git, i dobrze.

    Ale gdzie jest ta silna, unijna armia? Jak Unia broni bezpieczeństwa Polski?

  16. @zza kaluzy: „Jestem zdania, że w takich sprawach jak obronność Kraju należy się zapytać społeczeństwa. Kogo wiekszość Polaków uważa za wroga”

    Panei zza kaluzy, kiedy ostatni raz byl Pan w Polsce?… Czy w ogole sie Pan interesuje tym co sie dzieje w Polsce?

    Spora czesc Polakow uwaza Premiera Tuska za najwiekszego wroga. Inna czesc Przezesa Kaczynskiego. Inni Palikota. Inni Kosciol. Inni swojego sasiada.

    W Polsce nie ma pieneidzy na szkoly – 10 tysiecy nauczycieli straci parce w tym roku. Nie ma na szkolnictwo wyzsze. Nie ma na opieke zdrowotna. Niech Pan poczyta o tym ze wstrzymuje sie finansowanei z NFZ coraz wiekszek ilosci chronicznych chorob. Niech Pan popatrzy na rozpaczliwe apele o zbiorki na leki I leczenie. Niech Pan popatzry jakie sa emerytury. Neich Pan popatrzy na bezrobocie.

    A Pan zasuwa ze Polska powinan sie zbroic. I byc „mocarstwem”? Juz to pzrerabialismy.

    Za komuny, w strukturach Ukladu Warszawskiego, pzrewidywano ze w razie ataku z Zachodu Polska moze sie bronic 8 godzin. A iel by sie bronila dzisiaj?

    Wydawanie pieneidzy na wojsko to jeden wielki nonsens. Uwazam ze armia powinna sie rozwiazac, bo tylko marnuje pieneidze. Mnie jest wszysko jedno czy w razie ataku Polska podda sie od razu, czy bedzie sie bronila 2 godziny. A sytuacja w Europie jest taka ze ani ze wschodu, ani z zachodu, ani z poludnia nic Polsce nei grozi. Z polnocy zreszta tez

  17. „A Pan zasuwa ze Polska powinan sie zbroic.”
    Czytanie ze zrozumieniem się kłania oraz pierwszeństwo pisania/mówienia? przed myśleniem.

    Przecież sam pan był łaskaw skopiować moje: „Jestem zdania, że w takich sprawach jak obronność Kraju należy się zapytać społeczeństwa.”

    Jak pana znam, tak wcale się nie zdziwiłem, że pan nikogo pytać nie będzie. Pan już ma gotową odpowiedź. @A.L. armię rozpuści, bo Polska biedna a ludność ją zamieszkująca zbyt durnowata i zajęta skakaniem sobie do gardła aby się jej o cokolwiek pytać.

    Nic a nic lata spędzone w demokratycznym Imperium Dobra pana nie nauczyły, prawda? Jak jest burdel to mocny człowiek powinien walnąć pięścią w stół, rozgonić te warcholstwo i wszystkich wziąć za twarz. Dla ich własnego dobra. Piłsudski the Second.

    A mnie się marzy kantonalna Szwajcaria z ich referendami. I z taką szkołą, która wykształci ludzi zarówno zdolnych do jasnej prezentacji problemów do decyzji jak i zdolnych do zrozumienia przedstawianych im opcji.

    A tak na marginesie to zbrojenia historycznie okazywały się jednym z całkiem dobrych źródeł modernizacji gospodarki i innowacyjności. Proszę pocztać historię izraelskiego przemysłu produkcji samolotów bezpilotowych. Nie widzę żadnej przyczyny, dla której ich osiągnięcie nie mogłoby zostać powtórzone albo i przebite w Polsce. Z tej historii wyraźnie wynika, że USA nie udało się uzyskać tak dobrych rezultatów (w sensie osiągnięcia na milion dolarów w budżecie) jak Izraelczykom dokładnie dlatego, że byli za bogaci i za bardzo zaawansowani. Czasami można przekomplikować i przedobrzyć. Szczególnie jak się pływa w forsie.

  18. @zza kaluzy: Z calym szacunkiem, ale jak dla mnie, latwiej sie dyskutuje z niejakim „trasatem” . Stara sie miec jakies argumenty

  19. @zza kaluzy: A czy to nie praypadkiem Pan narzekal na USA ze wydaja tyle pieniedzy na wojsko i zbojenia?…. Jakos cos mi tak po glowie chodzi….

  20. @zza kaluzy: I tak jeszcze na marginesie Izraela. Gdyby Polska byla oblezonym obozem i od ilus tam lat dostawala od USA na obywatela tyle dolarow ile dostaje Izrael, to pewnie tez by zrobila drony. Podobnie jak babcia bulaby dziadkiem gdyby miala wasy. Ale nie ma

  21. Złudzenie o skutecznym odstraszaniu nie jest złudzeniem tylko faktem historycznym. Broń jądrowa uratowała setki tysięcy istnień w trakcie drugiej wojny światowej (tradycyjny podbój terytorium Japonii przy ichniejszym ówczesnym zacietrzewieniu) i prawdopodobnie miliony później. Zimna wojna została schłodzona nie przez lodowiec.
    Tak, „warto mieć” gdy mają wrogowie. Oczywiście w naszej sytuacji geopolitycznej nie ma większego sensu rozwijać własnej w tym momencie.

    Jako update do tych symulacji można byłoby podać liczby ofiar w Warszawie gdyby doszło do konfliktu miedzy USA a ZSRR w sytuacji braku obawy obustronnego unicestwienia. Atak chiński jest niewiele mniej prawdopodobny od ataku marsjańskiego.

    Oczywiście wiem że to są argumenty absolutnie nieprzekonywujące pacyfistów, ideologię trudno przeskoczyć, ale optymalne efekty zapewnia realpolitik, a nie chowanie głowy w piasek. Jak wypalę skręta to tez uważam ze powinniśmy się wszyscy kochać, ale tacy co maja tak na co dzień bez względu na okoliczności, pierwsi idą pod topór.

css.php