Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka

6.09.2013
piątek

Jaka szpetna katastrofa

6 września 2013, piątek,

 

Prezes Sony Kazuo Hirai prezentuje na targach IFA 2013 w Berlinie SmartWatch 2

 

Miał być przełom, jeśli nie rewolucja, a efekt budzi śmiech i politowanie. Porażka Samsunga, próbującego uwieść nas Galaxy Gearem, nie oznacza jednak fiaska koncepcji „sprytnych zegarków”. Alternatywy intrygują.

O tym, że Samsung szykuje na targi elektroniki konsumpcyjnej IFA 2013 w Berlinie premierę swojego pierwszego smartwatcha, wiedziałem jeszcze przed wyprawą za Odrę. Przecieki o możliwościach tego urządzenia nie wzbudzały entuzjazmu, ale trudno było uwierzyć, że tak doświadczona firma może zaproponować coś równie jawnie nietrafionego. Niestety.

 

Samsung Galaxy Gear

 

Smartwatch to brzydki anglicyzm, ale nie dysponujemy polskim zamiennikiem; przepraszam zatem za podpieranie się tym słowem. Oznacza ono urządzenie noszone na przegubie ręki jak zegarek, zdolne nie tylko wyświetlać godzinę, ale i służyć do innych celów. To zasadniczo terminal smartfona, z którym łączy się bezprzewodowo. Dzięki temu może powiadomić o SMS-ie, e-mailu, wyświetlić te wiadomości, a bywa, że także służyć za telefon. Co tylko producent wymyśli i zdecyduje się w tym urządzeniu upchać.

Samsung wyposażył Galaxy Gear w 1,63-calowy ekran AMOLED o rozdzielczości 320×320, a także mikrofony i głośnik, co pozwala przeprowadzić rozmowę telefoniczną. Via smartfon, rzecz jasna, który w tym czasie spoczywa w kieszeni lub torebce. Ma też zaszyty w pasku aparat fotograficzny z matrycą o mizernej rozdzielczości 1,93 megapikseli, zdolny robić zdjęcia lub nagrywać 10-sekundowe filmy. Potrafi też robić parę innych rzeczy, ale mniejsza o to. Najważniejsze, że bateria wystarcza według deklaracji producenta zaledwie na jeden dzień. W praktyce jest, co nie dziwi, jeszcze gorzej. Dziennikarze, którzy mieli przywilej pobawić się Galaxy Gearem, narzekają, że aparat fotograficzny dość szybko przestaje działać z powodu niskiego poziomu energii.

 

Sony SmartWatch 2

 

Smartwatch za 299 dolarów, w dodatku nieszczególnie „smart”, w trybie ekspresowym odmawiający działania z powodu braku prądu? Czy można tu jeszcze coś zepsuć? Owszem. Galaxy Gear odstręcza topornym wyglądem. Jest brzydki nawet jak na standardy Samsunga, który nigdy przecież nie wygrywał z konkurencją estetyką.

Co w ogóle skłoniło Samsunga do wypuszczenia na rynek takiego potworka? Arogancja poparta pewnością, że miliony wydane na marketing pomogą sprzedać wszystko? Być może chodziło o to, by za wszelką cenę zdążyć przed głównym rywalem – Apple, zyskując przewagę w ewentualnej wojnie patentowej. Gdyby ktoś był mimo wszystko zainteresowany kupnem, sprzedaż ruszy pod koniec września.

Tymczasem, przy znacznie mniejszym szumie medialnym, Sony zaprezentowało w Berlinie kolejną wersję swojego „sprytnego zegarka”. SmartWatch 2 jest nie tylko tańszy (199 euro) i ładniejszy. Przede wszystkim jest funkcjonalny – bateria, według deklaracji, wystarczy na trzy do czterech dni. Zbliżonej wielkości ekran ma mniejszą rozdzielczość (220×176), ale przecież na takiej powierzchni zupełnie wystarczającą. SmartWatch 2 nie ma mikrofonu, nie ma aparatu fotograficznego, ale za to ma większy sens jako urządzenie codziennego użytku. Inna rzecz, że na tle Galaxy Geara trudno wypaść źle. W sklepach pod koniec września.

 

Qualcomm Toq

 

Prawdziwym jokerem może się okazać smartwatch Toq, zapowiedziany na targach IFA przez Qualcomm. Wykorzysta bardzo interesujący wyświetlacz Mirasol, przypominający działaniem ekrany w technologii e-ink znane choćby z czytników Kindle. Wyrazisty kolorowy obraz jest, według deklaracji, dobrze czytelny nawet w silnym słońcu. Co ważniejsze, smartwatch nie zużywa energii na odświeżanie ekranu, gdy wyświetlany obraz nie ulega zmianom. To ma zapewnić mu długi czas pracy bez konieczności ładowania akumulatora – notabene bezprzewodowego. Podobnie jak SmartWatch 2 od Sony, Toq Qualcomma wyświetli komunikaty przesyłane przez smartfon, nie pozwoli natomiast na telefonowanie w stylu tajnego agenta mówiącego do nadgarstka. Qualcomm zachwala go natomiast jako odtwarzacz muzyczny, przesyłający sygnał przez Bluetooth do załączonych stereofonicznych słuchawek wysokiej jakości. Cena: 300 dolarów. Debiut rynkowy zapowiadany jest na czwarty kwartał bieżącego roku.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 17

Dodaj komentarz »
  1. Osobiście byłbym bardziej ostrożny z wyśmiewaniem się z jedynej na świecie nieamerykańskiej firmy, która wygrywa konkurencją z Microsoftem i Apple na ich własnym podwórku mimo ciągłych ataków nawet sądowych. Smatwatch Samsunga dawno już określany był w Niemczech jako niegotowy, z niedoróbkami. Wszystko dlatego, że za wszelką cenę chcieli być na IFA. I to się chwali, właśnie na IFA w Europie a nie jakimś tam CES w styczniu. W zasadzie chodzi tu i tak tylko o zaistnienie na rynku bo do dzisiaj nie wiadomo po co komu taki produkt. O tym pewnie zadecyduje Apple. A dla mnie będzie to interesujące dopiero kiedy będzie nieusuwalny z ręki (przez złodziei) i zastąpi klucze, prawo jazdy, portfel i kartę kredytową. I podejrzewam, że ten poziom łatwiejszy będzie do osiągnięcia dla Samsunga niż Microsoftu, który znowu przespał kolejną innowację i będzie wykupywał kolejną Nokię.

  2. Czekam na prezentację samomyjącego się Galaxy Gara-Szybkowara ! A czas odmierzam nadal 60-letnim Tissotem ! 😉

  3. Proszę nie zapominać również o Pebble. To projekt finansowany przez crowdfunding. Ten produkt ma czarno-biały wyświetlacz w technologii e-inku (144 x 168 pixeli) i kosztuje tylko 150 dolarów. Bateria ma wystarczyć według producenta na tydzień. Ciekawe, który z wymienionych tu zegarków podbije serca użytkowników?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ZWO
    Osobiście byłbym bardziej ostrożny z wyśmiewaniem się z jedynej na świecie nieamerykańskiej firmy, która wygrywa konkurencją z Microsoftem i Apple na ich własnym podwórku mimo ciągłych ataków nawet sądowych.

    Ależ ja nie wyśmiewam Samsunga – wyśmiewam jego rażąco nieudany produkt. O Samsungu zdarzało mi się pisać bardzo ciepło, także na łamach „Polityki”, gdy na to zasługiwał. Galaxy Gear to jednak jakieś kuriozum. Ten smartwach mógłby nawet czynić cuda, transponować a vista świńskie kwiki na symfonie, a i tak nie miałby sensu, bo do wszystkiego potrzebuje prądu. Ze wstępnych ocen dziennikarzy przyglądających się GG na IFA wynika, że akumulator pada na dziób już po trzech, czterech godzinach. Owszem, intensywnego używania, ale przecież tego typu urządzenie powinno dawać gwarancję niezawodnej pracy przez długi czas.

    Samsung nie rozumie tego, co jest oczywiste dla wszystkich innych producentów biorących się za bary z koncepcją smartwatcha. Smartwach ma nam ułatwiać życie, a nie dokładać kolejny stres powodowany niepewnością, czy będzie działał jeszcze za godzinę. Nie pojmuje też najwyraźniej tego, że zegarek pełni dziś – przynajmniej w oczach wielu osób – funkcję reprezentacyjną. A Galaxy Gear jest wyjątkowo szpetny. Zdjęcie studyjne powyżej nie oddaje tego w pełni. Proszę poszukać na YouTube jakiejś dziennikarskiej relacji nagranej w Berlinie w te dni. Aż bolą oczy.

    Wszystko dlatego, że za wszelką cenę chcieli być na IFA. I to się chwali, właśnie na IFA w Europie a nie jakimś tam CES w styczniu. W zasadzie chodzi tu i tak tylko o zaistnienie na rynku bo do dzisiaj nie wiadomo po co komu taki produkt. O tym pewnie zadecyduje Apple.

    Nie jestem pewien, że chcieli koniecznie postawić akcent w Europie, nie w USA. Moim zdaniem chodziło jedynie o czas. Dla mnie jako klienta intencje korporacyjne – rywalizacja z Apple, bufor patentowy etc. – nie mają znaczenia. Liczy się produkt. A ten jest, jaki jest, niestety. A co do Apple, nie przesądzałbym, że to właśnie ta firma narzuci ton. Ostatnio przegrywają coraz bardziej na polu innowacji. Mnie dziś najbardziej intryguje propozycja Qualcommu. Choć zgoda – to dopiero jaskółki zmian, w pełni godne uwagi smartwache pojawią się na rynku zapewne dopiero za parę lat.

  6. @Skorpi
    Proszę nie zapominać również o Pebble.

    Tak, to było bardzo ciekawe urządzenie. Piszę „było”, bo czas idzie do przodu, a tę koncepcję wydaje się w dużej mierze rozwijać Qualcomm. Zamiast monochromatycznego – kolorowy wyświetlacz czerpiący z idei e-ink, większe możliwości. To jest kierunek, który mi się podoba.

    Choć może jednak przeszarżowałem z tym „było”. W kategorii prezencji Pebble chyba nadal wygrywa.

  7. @Olaf Szewczak
    Zgadzamy się co do tego, że ani Panu ani mnie takie urządzenia nie są dziś do niczego potrzebne. Ale to nie powód, żeby drażnić ludzi zwanych tu „early adopters”, dla których jest to niesłychanie ważne i potrzebne. Dobrze byłoby wykazać dla nich odrobinę wyrozumiałości. Bez nich nie byłoby możliwe ulepszanie produktów.
    Od 20 lat referencją w Europie jest c’t i ostatnio Technology Review. To moje źródło informacji. Proponuję wzorować się na nich i próbować dorównywać im sposobem wyrażania. Produkt może być niegotowy i za wcześnie na rynku, ale to nie dowód, że Koreańczycy to idioci. Bo istniały jakieś tego przyczyny. Proponuję myślenie.
    Z poważaniem

  8. @ZWO

    Bardzo osobliwe daje mi Pan rady. I bardzo osobliwy ma Pan pogląd na dziennikarstwo.

    Ja ten zawód uprawiam od początku istnienia wolnej prasy w Polsce. Zawsze byłem przekonany – i pod wpływem Pańskich uwag zdania nie zmieniam – że psim obowiązkiem dziennikarza jest lojalne reprezentowanie interesów czytelnika, a nie, powiedzmy, firm, które chcą go na coś naciągnąć. Na przykład uczciwe przestrzeganie o tym, że oferowany produkt to bubel. Otwartym tekstem, bez ogródek. Bo nazywanie smrodu egzotyczną wonią to nie dziennikarstwo, tylko PR.

    Pan sugeruje, że powinienem stonować ton w kwestii smartwatcha Samsunga, bo „Koreańczycy to nie idioci” i „istniały jakieś przyczyny”, że taki produkt zaproponowali. Powtórzę raz jeszcze – bo przecież już o tym tu pisałem – że o Samsungu zdarzało mi się pisać bardzo ciepło (gdy na to zasługiwał), a i hipotetyczne przyczyny także rozważałem. Panu proponuję zastanowienie się, dlaczego mam dawać fory Samsungowi, skoro jego konkurenci potrafili uniknąć w swoich smartwatchach dyskwalifikującej to urządzenie wady, czyli żałośnie krótkiego czasu życia na baterii. A poważnych usterek, o których nie wspominałem – bo wystarczy ta jedna („Po pierwsze, nie mają armat”) – jest więcej. Galaxy Gear ma ekran o słabej czytelności w słońcu, zdarzają mu się opóźnienia w wyświetlaniu żądanych informacji (lag), ekran trzeba wybudzać ze stanu hibernacji, współpracuje wyłącznie ze smartfonami Samsunga etc., etc. – to są rzeczy, o których jeszcze piszę w nawiasie, bo należy je solidnie zweryfikować w testach, ale opinie obcujących z GG dziennikarzy są w tych kwestiach, po pierwszych wrażeniach, podobne.

    Ja w swoich uwagach o nowych smartwatchach po prostu wstępnie porównałem produkty, przestrzegając potencjalnego nabywcę przed ewidentnie najsłabszym. Early adopters mają bowiem wybór, a byłoby dobrze, aby dziennikarze, dysponujący specjalistyczną wiedzą, w dokonaniu owego wyboru im pomagali. Zwłaszcza że to Samsung będzie miał kolosalną przewagę marketingową – i nie tylko. Proszę przeczytać parę relacji o Galaxy Gear w polskich i zagranicznych mediach i zwrócić uwagę, jak niejednokrotnie dziennikarz ciężko się gimnastykuje, by opisując kompromitujące wady tego urządzenia, dorzucić na końcu – lub lepiej w tytule – że „mimo wszystko” jest „intrygujące”, „obiecujące” itd. Co ciekawe, są wśród nich ludzie, którzy w kuluarach hal wystawowych IFA bez zahamowań z Galaxy Geara kpili. Bardzo pragmatyczna ostrożność, rzekłbym.

    Proponuję myślenie.

    No doprawdy?

  9. @Gospodarz i Komentatorzy.

    Ostatnie 20 lat spedzilem w amerykanskim przemysle hifg-tech. Obyczaje sa tam dosyc osobliwe, szcegolnie gdy idzie o wprowadzanie nowych technologii. Istnieje pojecie „wsadzic stope miedzy drzwi”. To zamanifestowanie swej obecnosci.

    Jezeli firma A wypusci prodykt niekoniecznie doskonaly, a firma B podobny produkt, doskonaly, ale rok pozniej, to szanse ze firma B stanie sie „leaderem” sa dosyc niewielkie. Przyklad – proby Microsoftu wejscia na rynek telefonow komorkowych. Spoznialski nie ma racji

    Rynek pelen jest produktow pol gotowych, a opisy marketingowe maja sie nijak do rzeczywistego stanu produktu

    Dlatego tez nie nalezy sie dziwic Samsungowi ze przedstawil niedoskonaly produkt. Z pubktu widzenia zwyczajow marketingowych, bylo to posuniecie rozsadne. Z cala ewnoscia za rok przedstawi znacznie lepszy produkt

  10. @ gospodarz
    „Najważniejsze, że bateria wystarcza według deklaracji producenta zaledwie na jeden dzień.”
    Szanowny gospodarzu, nie wiem jak Pan, ale ja dla przykladu zdejmuje zegarek na noc i tak sadze ze robi wiekszosc ludzi. Jakiz to problem w czasie snu ladowac ten zegarek? Poza tym byc moze jest w przygotowaniu opcja na baterie sloneczne? Najwazniejsza jednak sprawa jest zupelnie cos innego.
    Kazda firma zanim wypusci produkt robi sondaz rynku. Jak zapewne sie Pan orientuje swiat jest pelny tzw pozytecznych idiotow ktorzy kupia kazda nowosc ktora sie pokaze na rynku, wystarczy ze bedzie czyms innym niz maja znajomi. Niewazne ze bedzie to dla przykladu zegarek z wodotryskiem. Waze zeby byl to produkt ktorego dotad nie ma na rynku. Ja mysle ze rola dziennikarza polega tez na tym aby rozumiec ze w spoleczenstwie nawet najbardziej rozgarnietym ponad 50% stanowia ludzie ktorzy sa „inteligentni inaczej”. Przeciez wiadomo ze ten rodzaj klientow jest strzalem w dziesiatke. Jeszcze sie taki nie narodzil ktory by wszystkim dogodzil. Pozdrawiam.

  11. @A.L.
    Jezeli firma A wypusci prodykt niekoniecznie doskonaly, a firma B podobny produkt, doskonaly, ale rok pozniej, to szanse ze firma B stanie sie „leaderem” sa dosyc niewielkie. Przyklad – proby Microsoftu wejscia na rynek telefonow komorkowych. Spoznialski nie ma racji

    Ale przecież Samsung nie jest na tym polu pierwszy, wyprzedziło go choćby Sony swym SmartWatchem. Inna rzecz, że Sony nie potrafiło, czy może raczej nie było w stanie (z powodu poważnych problemów finansowych) należycie wypromować tego urządzenia. W pewnym sensie ma Pan zatem rację – Samsung, dzięki swej potędze, będzie w stanie przekonać sporą część potencjalnych klientów, że to właśnie on rozpoczął erę takich urządzeń.

    Podejrzewam, że kluczowa jest w tym przypadku rywalizacja z Apple. Samsung bardzo się spieszył, by zdążyć przed głównym rywalem.

  12. @Gospodarz

    Ma Pan racje, prawie na pewno chodzi o Apple. Samsung juz „wyrolowal” Apple w Chinach i w Azji (prasa pisala pare dni temu), a Apple jako takie stracilo rozped innowacyjny. Wiec chyba ta premiera tylko po to aby ubiec Apple. Inni gracze chyba sie nie licza

  13. @Marcin
    „Najważniejsze, że bateria wystarcza według deklaracji producenta zaledwie na jeden dzień.”
    Szanowny gospodarzu, nie wiem jak Pan, ale ja dla przykladu zdejmuje zegarek na noc i tak sadze ze robi wiekszosc ludzi. Jakiz to problem w czasie snu ladowac ten zegarek?

    …”W praktyce jest, co nie dziwi, jeszcze gorzej. Dziennikarze, którzy mieli przywilej pobawić się Galaxy Gearem, narzekają, że aparat fotograficzny dość szybko przestaje działać z powodu niskiego poziomu energii.”;
    …”Ze wstępnych ocen dziennikarzy przyglądających się GG na IFA wynika, że akumulator pada na dziób już po trzech, czterech godzinach. Owszem, intensywnego używania, ale przecież tego typu urządzenie powinno dawać gwarancję niezawodnej pracy przez długi czas.”

    Zresztą nawet gdyby baśń Samsunga o pracy przez całą dobę okazała się prawdą, to wciąż za mało. Przywykliśmy do ładowania smatfona co wieczór, choć nieustannie na to psioczymy. Na zegarek, choćby i miał być „smart”, przywykliśmy jednak patrzeć innym okiem. Jego też mielibyśmy podkarmiać prądem każdego dnia? Targać ze sobą dwie ładowarki? Smartfon przynajmniej zapewnia nam w zamian za dyskomfort krótkiej pracy rekompensujące to możliwości. Dlatego zaciskamy zęby, klniemy na niewydolne akumulatory, ale z niego korzystamy. A co niby takiego oferuje nam Galaxy Gear, by się z nim tak męczyć? Jakąż to oszałamiającą wartość dodaną?

    Żadną.

    Ja mysle ze rola dziennikarza polega tez na tym aby rozumiec ze w spoleczenstwie nawet najbardziej rozgarnietym ponad 50% stanowia ludzie ktorzy sa „inteligentni inaczej”.

    Rolą dziennikarza jest wytłumaczenie „inteligentnym inaczej” – i wszystkim innym potencjalnym nabywcom, którym zależy na dobrym wyborze – że dany produkt to bubel i powinni się od niego trzymać z daleka, zwłaszcza że są ciekawsze alternatywy. Ci zaś „inteligentni inaczej”, którzy chcą GG kupić po prostu po to, by go mieć – bo „nowy”, bo „ich stać” – żadnych rad nie potrzebują. Nie do nich piszę.

  14. @A.L.
    Inni gracze chyba sie nie licza

    Samsung zapewne chciałby w to wierzyć, Apple również, ale przyszłość może wyglądać inaczej. Toq technologicznie wyprzedza smartwacha Samsunga o długość stadionu, a z tego co słyszałem, Qualcomm stworzył go z myślą nie tyle o sprzedaży detalicznej – choć, w ograniczonej liczbie, będzie dostępny w sklepach – ile jako pokaz swych możliwości, by zachęcić innych producentów do zamówień na wykorzystane w nim podzespoły. Wiemy, że Qualcomm produkuje procesory do urządzeń przenośnych lepsze niż Apple i Samsung (który notabene chętnie wykorzystywał Snapdragony w swoich smartfonach), a teraz na dodatek oferuje wyświetlacz Mirasol, lepiej się sprawdzający w smartwatchach niż tradycyjne LCD i AMOLED.

    Oczywiście do przetargu może stanąć każdy, w tym Sony, jak i Apple oraz Samsung, ale przynajmniej jest szansa na nowe rozdanie.

  15. @Gospodarz: Wsrod inzynierow znane jest powiedzonko: „smietniki pelne sa najlepszych rozwiazan”. Niestety, produkt najlepszy technicznie nie zawsze wygrywa. Czesto przegrywa. Alboeiem akceptacja produktu przez rynek jest na ogol subiektywna.

    Dlatego, pytanie kto wygra bitwevo zegarki pozostanie przez jakis czas otwarte.

  16. Jak patrzę na te zegarki to przypomina mi się Funky Koval, który nie używał komórek ale za to miał superwypaśny zegarek, który wszystko potrafił. Akcja Funky’ego działa się w 2083 r. Przyszłość mamy już dziś.

  17. Panie Olafie osobiście uważam zegarek naręczny, który trzeba codziennie lub nawet co parę godzin ładować za kompletnie nietrafioną propozycję. Moim zdaniem producenci takich urządzeń powinni brać przykład raczej z Casio (mam na myśli technologię Tough Solar – ładowanie zegarka światłem słonecznym) lub Seiko (technologia Kinetic – ładowanie baterii za pośrednictwem wahnika, który jest poruszany ruchem ręki – nota bene bardzo ciekawe rozwinięcie koncepcji dawnych zegarków automatycznych). Osobiście wystarczył by mi tutaj niepodświetlany monochromatyczny oszczędny energetycznie wyświetlacz niż kolorowy bajer, bo bądźmy szczerzy – co można oglądać w kolorze na jednocalowym ekraniku?

  18. Te zegarki rzeczywiście są świetne, wyglądają super nowocześnie, ale jak wiadomo to co piękne nie zawsze jest praktyczne i użyteczne.

css.php