Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka

26.03.2014
środa

Zuckerberg, czyli Mordor, pożarł Oculusa

26 marca 2014, środa,

Gdybym był naczelnym szeryfem świata, odpowiedzialnym za ściganie największych wrogów społeczeństwa, nagroda za głowę Marka Zuckerberga właśnie by wzrosła. Facebook niczym rekin połyka kolejne ofiary, a my nic nie możemy zrobić. Trudno walczyć przeciw armatom strzelającym miliardami dolarów.

Jestem kimś, kto nie istnieje. Bo podobno nie istnieje ktoś, kto nie ma osobistego konta na Facebooku. A po trzykroć nie ma prawa nie żyć drugim (?) życiem na fejsie osoba publiczna, jak na przykład dziennikarz – i to, o ironio, piszący o nowych technologiach. Zgodnie z tym porządkiem rzeczy po prostu mnie nie ma. Powiedziałbym, że nie ma mnie po trzykroć, gdyby tylko dało się mnożyć przez zero.

Ja zresztą nie protestuję, jakże śmiałbym zaprzeczać. Nieistnienie Olafa Szewczyka to, z mojej perspektywy, całkiem godna uwagi teza. Inna rzecz, że ów ontologiczny dylemat – jestem, czy mnie nie ma – budził mój niepokój na długo przed erą Facebooka. Zuckerberg potencjału mego nieistnienia w żaden sposób nie zwiększył („mojej”, „mnie”, „mój”, „mego” – ojej, ależ opór stawia zagrożone ego).

Co piszę po to, by jasno wyrazić swój stosunek do FB. Wysoce alergiczny. Świadom wszelkich korzyści, jakie daje obecność na fejsie – i nieustannie doświadczając strat związanych ze swoim nieistnieniem – uparcie próbuję nie stać się własnością Marka Zuckerberga. Nie ma chyba sensu wyliczać teraz powodów trwania w takiej postawie. Bardziej elokwentni ode mnie wyłuszczali je wielokrotnie przy licznych okazjach. Mogę tylko dodać, że będę stawiał opór jak długo się da, czyli dopóki życie (czytaj: wymóg jakiegoś przyszłego chlebodawcy) mnie nie przyprze do muru.

Skoro mam już za sobą ten coming out, czas na ocenę wykupienia przez Facebooka za dwa miliardy dolarów firmy Oculus VR, Inc., założonej przez Palmera Luckeya, dziś lat 21.

Transakcja może się wydawać o tyle osobliwa, że Luckey jeszcze niczego na rynek nie rzucił – to wciąż faza prac nad prototypem – ale Zuckerberg, trzeba mu to przyznać, miał do tej transakcji nosa. Niestety. Palmer Luckey i spółka pracują nad goglami do podróży po światach wirtualnych. Najlepszymi, jakie dotąd powstały, a prób było wiele. Gogle nazywają się Oculus Rift, wyświetlają obraz w trójwymiarze i robią, mówiąc wprost, kolosalne wrażenie. O czym mogę zapewnić z absolutną pewnością, bo miałem je na głowie. Na szok iluzji znalezienia się w innej rzeczywistości składa się wiele czynników, nie tylko wysokiej jakości obraz, subiektywnie postrzegany jako gigantyczny, wypełniający pole widzenia. Oculus jest wyposażony w różnego rodzaju akcelerometry i markery (śledzone przez kamery), dzięki którym ruchy naszej głowy są identyczne jak ruchy naszej „głowy” w wersji cyfrowej. Efektem jest nie tylko bardziej wiarygodna par excellence gra pozorów, ale i wyeliminowanie efektu nudności spowodowanego kolizją sprzecznych sygnałów z błędnika i nerwów wzrokowych.

Po co Zuckerbergowi Oculus – gogle tworzone przede wszystkim z myślą o pasjonatach gier wideo? Gdy kupował Instagram, a nawet WhatsApp, powody wydawały się bardziej oczywiste. Ale gogle VR? Do czego?

Do jeszcze większej kontroli nad nami. Pal nawet licho gry, choć, jak pisałem niedawno w „Polityce”, pierwszy rzeczywiście funkcjonalny, alternatywny wobec realnego wirtualny świat wyłoni się najprawdopodobniej z którejś z gier typu MMO (Massively Multiplayer Online). Gogle VR można wykorzystywać na tysiące sposobów, na przykład do zwiedzania cyfrowych kopii atrakcyjnych miejsc – katedra Notre Dame w 3D zaprasza! – ale także do wizyt w wirtualnych sklepach, gdzie towar można obejrzeć z każdej strony. Do spotkań z wyglądającymi jak żywi ludzie ich zerojedynkowymi klonami. Do edukacji. Seksu. Wizyt w urzędach. Do mnóstwa, mnóstwa rzeczy.

Dostępnych prawdopodobnie po zalogowaniu w Facebooku.

Wychodzi na to, że nie będę istniał jeszcze bardziej. No chyba że Zuckerberg mnie złamie. Wymusi akces. A wiedząc już o mnie wszystko, wyświetli mi przed oczami reklamy rzeczy, które mam kupić. Lub spreparowane przez socjotechników komunikaty, zdolne wpłynąć na moje myśli, postawę, pragnienia.

Nie będę udawał, że nie jestem tym przerażony.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. O ironio! Trafiłem tu bo wpis jest linkowany właśnie z Facebooka, którego używam głównie jako czytnik newsów. A co do samej treści, nie wnikając w szczegóły działania samego FB, dobrze jest że stanowi jakąś przeciwwagę dla Google, które prawie całkowicie zdominowały Internet.

  2. Facebook musi wykupywać takie małe firmy i się rozwijać bo zostanie wchłonięty przez google które powiększa się w zawrotnym tempie i tego się nie da już zmienić

  3. „Powiedziałbym, że nie ma mnie po trzykroć, gdyby tylko dało się mnożyć przez zero.”

    A dlaczego ma się nie dać mnożyć przez zero, były ostatnio jakieś zmiany w arytmetyce? Chyba nie jestem na bieżąco, bo za moich czasów przez zero nie dało się tylko dzielić.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Od niejakiego czasu, duze firmy wykupuja male firmy bynajmniej nie po to aby pzrejaci I rozwijac ich proukty. W wiekszosci praypadkow produkt idzie natychmiast do smieci albo do open surce. Firmy przejmuje sie po to zeby PRZEJAC LUDZI. Uzdolnionych ponad przecietna miare, ktorych wartosc jest trudna do przecenienia.

    Poleacm ksiazke traktuhaca o tym – The New Kingmakers. Informacja o ksiazce – tutaj

    http://thenewkingmakers.com/

  6. Nie mam. Nie używam. Nic mnie nie obchodzi ekshibicjonistyczny serwis p. Zuckerberga.

  7. Niedługo FB będzie miał mniej miliardów bo odpadnie mu rynek rosyjski. Putin szykuje blokadę rosyjskiego internetu (bo to przecierz szpiegowski wynalazek amerykańskich służbi CIA). Koncerny typu fb czy google będą musiały albo postawić swoje serwery na terenie rosji gdzie będą podlegały rosyjskiemu bezprawiu, albo nie będą tam świadczyć usług.

css.php