Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka

25.04.2014
piątek

Leica jak Apple

25 kwietnia 2014, piątek,

Dziś Leica przedstawiła światu swój nowy aparat fotograficzny Leicę T. A właściwe nie aparat, ale cały nowy system – pierwszy od paru ładnych lat. Specjalnie pod korpus T, z nowego typu bagnetem, Leica robi dopasowane doń obiektywy (na start przygotowała dwa), ale dzięki przejściówce da się podpiąć pod ten aparat także dowolne inne szkło firmy z legendarną czerwoną kropką. Wielbiciele i kolekcjonerzy świetnych soczewek niemieckiego producenta z Wetzlar mogą zatem odetchnąć z ulgą. Będzie się czym bawić.

Premiera odbyła się równolegle w różnych miejscach świata, w tym w sklepie, a zarazem galerii przy Mysiej 3 w Warszawie. Miałem zatem szansę wziąć to cacko do ręki i przyjrzeć mu się z bliska. Tak, to nowy krok, w rejony dotąd dla Leiki obce – mimo że debiut jest promowany jako powrót do przeszłości. Jubileuszowa Leica T ma prostotą nawiązywać do prototypu Ur-Leica sprzed dokładnie stu lat, kiedy wszystko się zaczęło. Pisałem o tej prehistorii niedawno w „Polityce”, ciekawych serdecznie zapraszam do lektury.

Rewolucja polega na tym, że Leica T to bezlusterkowiec. Piekło właśnie zamarzło. Znamienne jest natomiast, że przedstawiciele firmy się nad owym faktem prześlizgują. Co zatem biorą w krzyżowy ogień reflektorów? Prezencję. I wykonanie.

Kluczową ideą projektantów była maksymalna prostota. Jak najmniej pokręteł, przycisków – wszystkiego, co nie jest niezbędne. Możliwie czysta geometria płaszczyzn i krzywizn, bez psujących harmonię załamań i wybojów. Nawet tył korpusu poraża ascetyzmem. Jest tam jedynie dotykowy 3,7-calowy wyświetlacz. Skróty do potrzebnych funkcji są wyświetlane, nie mają fizycznych odpowiedników. Widać w filozofii tego projektu bliskie pokrewieństwo z założeniami designerskimi Apple. Taki aparat mógłby wyjść spod ręki Jonathana Ive’a, przy pełnej akceptacji Steve’a Jobsa.

Obudowa jest rzeźbiona z litego bloku aluminium obrabiarkami, potem ręcznie polerowana przez trzy kwadranse przez wygładzającego wszelkie chropowatości wyspecjalizowanego pracownika. Zadbano o każdy detal, nawet mocowanie paska to nowe rozwiązanie, by całość wyglądała schludnie.

A w środku matryca formatu APS-C typu CMOS, o rozdzielczości 16,5 megapikseli. I mnóstwo elektroniki zapewniającej, jak przekonuje producent, najwyższą jakość obrazu (przy ISO 100-12500 i tempie pięciu klatek na sekundę). Cóż, dopiero się przekonamy, na co Leicę T stać, ale jeśli trzewia dorównają klasą obiektywom – a te zawsze były siłą Leiki – efekt zapewne będzie godny. Inna rzecz, jak ten aparat wypadnie w relacji do ceny, porównany do świetnych konstrukcji konkurencji: choćby Sony, Fuji, Olympusa. No, ale Leica nigdy nie była, nazwijmy to eufemistycznie, okazyjnie tania, co wielbicielom marki nie zdawało się nigdy przeszkadzać.

Jak informuje dystrybutor, Leica T będzie dostępna w salonach Leica Store oraz w sieci autoryzowanych punktów sprzedaży od 26 maja 2014 w cenach:

– aparat Leica T – 6400 zł;

– obiektyw Leica Vario-Elmar-T 18–56 mm f/3.5–5.6 ASPH – 6200 zł;

– obiektyw Leica Summicron-T 23 mm f/2 ASPH – 6800 zł.

No cóż, popatrzę na to z daleka. Przez szybkę. Niczym na biżuterię u Tiffany’ego przy Piątej Alei w NY. Może nawet strzelę jakąś fotkę temu cacku swym nie pierwszej młodości smartfonem. Wciąż robi całkiem niezłe zdjęcia.

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Podoba mi się Pana artykuł. Zdwu powodów.
    Polityczny. Nareszcie coś w przyszłośća nie obchdzenie kolejnej rocznicy wynalezienia lampy naftowej wiadomo przez kogo.
    Drugi. Techniczny.
    Nawet nie chodzi o Leicę. Dzisiejsza fotografia wydaje się dreptać drobnymi kroczkami i nirekoniecznie do przodu. Cały czas jest to poprawianie i uzupełnianie dawnej fotografii sprzed 100 lat. Brak jednak radykalnego zerwania z obciążeniami z przeszłości i prawdziwego spojrzenia w przyszłość. Może poza sławnym aparatem bez regulaji ostrości. No i może teraz Leica stanowi jakiś krok do przodu. Oby.
    Ostatnie wyczyny Polityki takich jak ja zniechęcają do pisma. Ale nie Pana blog. Proszę o więcej.

  2. Leica może jak Apple w rozumieniu wzornictwa. Ale w rozumieniu myśli idącej przed innymi, jabłuszkiem w fotografii jest Olympus, z systemem 4/3 i m4/3. I w koncepcji, i w optyce i w dizajnie.

  3. „Dzisiejsza fotografia wydaje się dreptać drobnymi kroczkami i niekoniecznie do przodu. Cały czas jest to poprawianie i uzupełnianie dawnej fotografii sprzed 100 lat.”

    Co za bzdurne zdanie! Dzisiejsza fotografia różni się niemal wszystkim od tej sprzed 100 lat. Brak kliszy, łatwość robienia i obróbki zdjęć, przesyłania, kopiowania, aparat niemal w każdym urządzeniu (laptop, smartfon, tablet itp.) i to nieraz naprawdę znakomitej jakości… Czy mam wyliczać dalej?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ciekawe, że osobniki o ograniczonym polu widzenia świata próbują zawsze przykroić innych do swojego pomniejszonego horyzontu, zwanego wtedy punktem widzenia. A jak nie pasuje to jedyną odpowiedzią są wyzwiska. Proponuję lustro, tam jest ten sam poziom. Niestety, dotyczy to nie tylko techniki, w polityce jest jeszcze gorzej i bardzo się rozpanoszyło.

  6. ZWO ma racje. To jest ciagle to samo, tylko opakowane w nowy rodzaj sreberka. A klient placi nei za to co jest w srodku, ale za sreberko. I placi coraz drozej. Cale mistrzostwo marketingu to przekonanie klienta ze to o sreberko chodzi

  7. Zgoda, Leica nigdy nie byla tania a ten model Leica T ma przyblizeniu 1360 funtow (camera house), telezoom 1250 a wide 1350 funtow co w zestawieniu z cenami Hasselblada nie jest taki drogi – pierwszy dostawy w koncu maja.Do kamery jest dolaczony adapter M-objektyw przy pomocy ktorego mozna odczytac kody objektywu.
    Zdaje sie Sony obiecywal klientom 5 objektywow w ciagu roku do serii FE z kolei Leica
    4 do T-systemu. Problem nie w tym, ze producenci bezlusterkowca nie maja objektywow ale klienci raczej kupuja pakiet zoom. Jezeli mowimy o objektywach to dobry kosztuje duzo i tak ma byc – np. Zeiss Otus 55/1,4, o ktorym nie slyszalem negatywnych wypowiedzi rownie co do samej ceny tego objektywu – a koszty jego to w przyblizeniu 10 kamer Canon EF 50/1,4. Co do objektywow do T to trudno jest cokolwiek na ten temat powiedziec.
    Leica to firma niewielka, by mogla podolac wszystkiemu i raczej nie ma ambicji konkurowac cena – zwlaszcza z Hasselbladem. Mozna ja porownac do Hasseblada
    aps-c Lunar i Leica T nie jest przeznaczona dla profesjonalistow ale dla kolekcjonerow z rozna wiedza o fotografowaniu.
    Panasonic pomogl nieco kamerze Leica, ktora ma ambicje by sama byc niezalazna. Ale camera house z metalu? (aluminium?)…brrr, trzymac to cacko kiedy beda chlody. czy baterie nie beda oziebione?
    Pozostane przy swoim Ricoh GXR A12…do ktorego moge uzywac objektywy Zeissa, Rolleia, Voightländera, Minolty, Konica. Ale Leica zawsze potrafi zaskoczyc – zwlaszcza swoja optyka.

  8. Wpis Gospodarza – 100% o technicznych szczeglikach, 0% o tym, do czego Gospodarz wykorzystałby tę technikę.

    ZWO 25 kwietnia o godz. 10:20
    Podoba mu się, że było „technicznie”. Marzy o rewolucjach. Tak jak Gospodarz, nie napisał nam po co jemu te rewolucje i w jakich zastosowaniach jego samego zawiodły drobne kroczki. Wyczuwam artystę i pioniera fotografii trzy razy większego od Horowitza.

    Tanaka 25 kwietnia o godz. 10:51
    Jest na bieżąco z dizajnem w formacie MFT.
    Szkoda, że nie wiemy po co mu aparat.

    baka 25 kwietnia o godz. 10:54
    Entuzjazmuje się zmianami w technice fotografowania od czasów dagerotypu. Czy @baka w ogóle robi zdjęcia?

    ZWO 25 kwietnia o godz. 16:54
    Irytuje się horyzontem @baki. Dowiadujemy się, że @ZWO ma lustro.
    Ale czy zrobił ostatnio jakieś zdjęcie?

    A.L. 25 kwietnia o godz. 20:41
    A świstak siedzi i zawija w sreberka.

    ozzy 25 kwietnia o godz. 21:11
    Najbardziej klasyczny przypadek fotograficznego narcyza-impotenta. Co on to nie wie, czego on to nie nosi, co mógłby nosić gdyby i czego nie chciałby nosić żeby nie wiem co. Jego firma jest dużo większa od i porównywalna tylko z. W przeciwieństwie do.

    *******************************************

    W podsumowaniu zacytuję samego siebie z blogu red. Bendyka
    gdzie zgadzam się z blogerem @staruszkiem:

    zza kałuży 21 czerwca 2013
    @staruszek 21 czerwca o godz. 12:32
    >>Wciąż podpadam zasięgającym mojej rady naiwnym przyszłym użytkownikom komputerów forsowaniem odpowiedzi na pytanie: „Czemu ten wypasiony komp ma służyć?”<<

    Pochlebiam sobie, że szybciej dostosowałem się do otoczenia. Ja takie pytania zadawałem pytającym mnie o radę jeszcze 10-15 lat temu. Podobnie jak pytania o zapotrzebowanie na gigahertze procesora, megapiksele aparatu fotograficznego czy nowe funkcje telefonu. O to, czy upgradować do Windows Me albo Vista.
    Odpowiedź zawsze brzmi jednakowo: "to-to ma służyć do szpanowania".
    Od dawna już nie zadaję takich bezsensowmych pytań. Szpan, o to chodzi. Przez pewien czas w odpowiedzi na pytania po prostu dawałem pytającemu jakiś stary komputer albo laptop ze słowami, masz, pobaw się, naucz się z czym to się je a za niedługą chwilkę sam sobie wyrobisz opinię i wtedy będziesz lepiej przygotowany/a do zakupu nowego sprzętu.
    Obraza.
    Że im starocie upycham.
    Oni musieli mieć najnowsze i najlepsze.
    Teraz-zaraz.
    Stanowczo nie doceniamy ilości nadmiarowej gotówki, która pali i piecze masę naszych znajomych i domaga się natychmiastowego wydania.

    -Jasiu, masz tu pięć kalkulatorów, zabieram ci dwa kalkulatory, to ile ci zostanie?

    Żart z epoki kalkulatorów ale całkiem pasuje do epoki tabletów czy smartfonów.

    Dzisiaj dodam, że także do epoki dizajnu cztery trzecie em. I to jak ulał.

  9. Od ponad roku jestem w posiadaniu modelu Leica D-Lux 6.
    Ze względu na wielkość oraz jakość używam jej częsciej od kilku innych kamer, w tym Sony czy Canon.
    Nowego modelu zapewne nie kupię, ale wymienny obiektyw (zapewne z funkcją makro) to istotne udogodnienie.

  10. @gsj: „Ze względu na wielkość oraz jakość używam jej częsciej od kilku innych kamer, w tym Sony czy Canon”

    Moj kuzynek, loco Warszawa tez ma 4 telephony komorkowe. A moj przyjaciel, fotograf, taki z pierwszych stron powaznych tygodnikow, I to bynajmniej nie polskich, laureat nagrod, na pytanie „czym fotografuje” odpowiada „aparatem”. Po czym wyciaga wytarty od uzywania „idiotencamera”. I dalej objasnia ze w calym tym procesie aparat jest najmniej wazny

  11. @A.L.
    1. Jestem fotoamatorem, który przygodę fotografowania rozpocząŁ Practic’ą, z obiektywem Tessar 1:3,5. Nie miałem I mam ambicji, by moje zdjęcia gdzieś upubliczniać, choć jedno z nich (wczesna młodość), znalazło się na okładce popularnego tygodnika.
    2. Mam dość duże doświadczenia w prowadzeniu dokumentacji fotograficznej obiektów przyrodniczych. „Idiotencamerą”, bez odpowiedniei optyki, dobrej jakości zdjęć się nie otrzyma. Stanowią jeden z elementów publikacji w czasopismach naukowych.
    3. Nie zmieniam swej opinii o Leice, choć sam nie kupiłbym jej za 900$ USA.

  12. Pierwszy konkretny wpis.
    „2. Mam dość duże doświadczenia w prowadzeniu dokumentacji fotograficznej obiektów przyrodniczych. (…) Stanowią jeden z elementów publikacji w czasopismach naukowych.” + „Leica D-Lux 6”.

    Dopiero z takich połączeń (rekomendacji) można się czegoś dowiedzieć i czegoś nauczyć.

    Powiedzmy „60% tego co fotografuję stanowi przyroda nieożywiona, 20% portrety, 20% reszta”. Czytając opinie o sprzęcie bez takich proporcji jest na granicy straty czasu.

  13. Genialny design, świetnie to wygląda.

    @A.I. I odwrotnie, posiadanie drogiego aparatu nie czyni cię od razu fotografem 😉

css.php