Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka

4.06.2014
środa

T-Mobile podskakuje z LTE. Wysoko

4 czerwca 2014, środa,

Sezon na LTE można wreszcie uznać za otwarty. Dopiero teraz bowiem, gdy walczą tą usługą o klienta wszyscy główni gracze, możemy oczekiwać naprawdę sensownych ofert.

T-Mobile dołączył do wyścigu jako ostatni. Jeszcze przed wyłożeniem kart na stół było zatem oczywiste, że trzyma w garści co najmniej mocną kartę. T-Mobile zwyczajnie nie miał wyjścia, jako spóźniony w walce o podział tortu musiał zagrać mocno.

LTE (Long Term Evolution) lub 4G – najnowszy wykorzystywany standard bezprzewodowego transferu danych, o wiele bardziej wydajny niż 3G. Duża przepustowość pozwala na przykład oglądać telewizję na smartfonie w jadącym samochodzie lub błyskawicznie pobrać „ciężki” plik, choćby film pełnometrażowy w standardzie HD.

Konkurencja – proszę mi wybaczyć ten truizm – to wspaniała rzecz. Zwłaszcza gdy gryzą się między sobą korporacje, dla których przecież celem najwyższym jest maksymalizacja zysku.Pamiętają Państwo, jak „atrakcyjną” ofertę przedstawił Plus, wchodząc z LTE na polski rynek jako pierwszy? Jak próbował „monetyzować” klienta, wykorzystując swój monopol? A dziś? Dziwnym trafem konkurenci T-Mobile postanowili w tym samym czasie co T-Mobile właśnie, ogłosić korekty swoich ofert i cenników. Na, rzecz jasna, bardziej atrakcyjne dla nas. Cóż za koincydencja. Cóż za życzliwość i bezinteresowna troska o klienta. Czy już wspominałem, że konkurencja to świetna rzecz?

I rzeczywiście, rywale mieli się czego obawiać. T-Mobile zalicytował nową formułą abonamentu, o nazwie Jump! – startuje z nią już w najbliższy czwartek – w której, oprócz dostępu do superszybkiego internetu w standardzie LTE, kusi brak limitów w podstawowych usługach: połączeniach z numerami sieci komórkowych, stacjonarnymi, a także w wysyłaniu SMS-ów i MMS-ów. I to już od 49,99 zł. To wynik badania oczekiwań klientów. 70 proc. deklarowało, że chce przede wszystkim abonamentu z nielimitowanymi rozmowami, a 90 proc. – że cena abonamentu nie powinna być wyższa niż 50 zł.Słabym punktem tej oferty może się wydawać pula tylko 250 MB danych do pobrania w abonamencie za 49,99 zł (przy wyższych taryfach znacząco rośnie). Wystarczająca, gdy chcemy przeglądać strony internetowe, sprawdzać pocztę, obejrzeć czasem coś na YouTube itd. Za mała, gdy mamy większy apetyt. Wtedy jednak można dokupić za 10 zł kolejny pakiet.

Oferta wygląda nieźle, zwłaszcza że podpisując cyrograf na taryfę, będzie można kupić tanio od operatora telefon z LTE, w cenach już od złotówki.

T-Mobile dorzuca też bezpłatne transmisje na urządzenia przenośne (smartfony, tablety) z mundialu w Brazylii – jako kibic już żałuję, że mam, psiakrew, numer gdzie indziej – a ponadto bardzo przyzwoitą nawigację samochodową NaviExpert i parę innych atrakcji, których tu już wymieniać nie będę.Czy to znaczy, że T-Mobile jest ze swoim Jumpem bezkonkurencyjny? Oczywiście nie można tak powiedzieć, bo w końcu różni użytkownicy mają różne potrzeby. Twierdzę jedynie, że tak atrakcyjna oferta wymusi – a w zasadzie to już się dzieje – duże zmiany w planach dojenia klienta u wszystkich operatorów telefonii komórkowej w Polsce. I że w wyniku tej konkurencji LTE już wkrótce może stać się powszechnym standardem w naszych telefonach, także w przypadku najtańszych abonamentów oraz telefonów na kartę.

Jak bardzo możliwość bezproblemowego oglądania materiałów wideo – telewizji, wideoblogów, transmisji na żywo z najrozmaitszych wydarzeń itd. – zmieni sposób, w jaki korzystamy z internetu, a także z innych mediów, to już temat na osobny wpis.

A zmieni się wiele.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Zmienia się jak widać także podejście do treści – pojawienie się WiMP w ofercie T-Mobile dowodzi tego, że operatorom zależy na maksymalnym uatrakcyjnieniu oferty na płaszczyźnie aplikacji i dostarczania contentu. Znak czasu. Można nawiązać do początku Pańskiego tekstu – sezon na aplikacje został rozpoczęty.

  2. Nie wiedzialem ze polska telefonia jest tak zapozniona.

  3. Poza meritum, w tekście można przeczytać dużą niechęć do korporacji i pochwałę konkurencji.
    Co do konkurencji, to rzeczywiście truizm, a niechęć do korporacji, że dążą do maksymalizacji zysku? A piekarz za rogiem to nie, on piece, żebyśmy mieli co jeść? Konkurencja w piekarniach nam nie służy?
    Co to jest korporacja? Przecież to tylko forma organizacyjna. Czy w korporacji nie pracują ludzie, sprzątaczki, dyrektorzy, sprzedawcy, gorsi dlatego że w korporacji? Czy korporacja nie jest czasem bliższa socjalizmu niż firma prywatna w rękach jednego właściciela? W korporacji często nie ma właściciela, jak w socjalizmie, właścicielami są obywatele, przez fundusze emerytalne, przez oszczędności które lokują w udziałach?
    Przepraszam, że nie na temat, ale irytujące jest to ciągłe napadanie na korporacje, że pazerne, mniej pazerne niż sklepikarz za rogiem moim zdaniem, rzemieślnicy sieci komórkowej nie zbudują. Korporacje budują z chęci zysku jak wszyscy, korzyści też osiągamy wszyscy, ci co w niej pracują i ci co jej produkty kupują, że nie dają taniej? Jak Pan zacznie pisać taniej, sprzątaczka sprzątać taniej a dyrektor za mniej będzie zarządzał to usługi będą tańsze, tylko że wszyscy jakoś chcą zarabiać lepiej, czy nie za niskie mamy pensje?
    To jest paradoks lewicowego myślenia, jak lewicowiec mówi o pracy, chce za swoją więcej, jak mu przychodzi zapłacić za cudza pracę, chce zapłacić koledze mniej.

  4. Następny wpis będzie o aktualnym stanie i nadchodzących zastosowaniach (w tym o komercjalizacji) technik rozpoznawania twarzy. 😉

  5. Techniki rozpoznawania twarzy są baaardzo zaawansowane i coraz tańsze, google daje je za darmo

css.php