Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka Duch w maszynie - Blog Olafa Szewczyka

16.06.2014
poniedziałek

Podsłuchiwać każdy może

16 czerwca 2014, poniedziałek,

Krótko, z intencją uporządkowania gdybań i hipotez, kto mógł podsłuchiwać wiadome osoby w restauracji u pana Sowy z kumplami. Otóż, technicznie rzecz biorąc: każdy. I nawet – istnieje taka opcja – bez konieczności instalowania wcześniej pluskiew pod stołem lub wykorzystywania mikrofonów kierunkowych.

Można to zrobić o wiele prościej.

Miałem przyjemność uczestniczenia niedawno w bardzo ciekawej prelekcji zorganizowanej przez firmę WHEEL Systems, specjalizującej się w zapewnianiu bezpieczeństwa w świecie IT – czyli w dbaniu o to, by nikt się nie włamał do systemu z intencją zainstalowania trojana lub skopiowania danych, nie wydrenował nielegalnie kont bankowych, nie podsłuchał rozmowy przez telefon, nie przechwycił SMS-a czy maila itd. itp.

Zaproszonym przez WHEEL Systems ekspertem był pan Adam Haertle, zatrudniony w UPC jako kierownik ds. bezpieczeństwa informatycznego – czyli ktoś, kto odpowiada za, cytuję, ochronę danych osobowych, zwalczanie nadużyć wewnętrznych i zewnętrznych, architekturę bezpieczeństwa systemów i aplikacji oraz współpracę z organami ścigania.Pan Haertle był uprzejmy wyjaśnić, jak łatwo jest przejąć kontrolę nad naszym telefonem komórkowym. A możemy mieć podejrzenie graniczące z pewnością, że panowie Belka i Sienkiewicz mieli przy sobie co najmniej po jednym.

Komórki mają to do siebie, że – przepraszam ekspertów, jeśli zanadto upraszczam – szukają punktu dostępu o najsilniejszym sygnale. Można było zatem zaparkować samochód w okolicach rogu Czerniakowskiej i Gagarina w Warszawie, gdzie mieści się restauracja Sowa i Przyjaciele, z laptopem i podpiętym doń niewielkim nadajnikiem, i próbować się podszyć pod przekaźnik legalnego operatora.

Tajemnicą poliszynela jest, że stosowane obecnie protokoły zabezpieczeń nie są wcale tak pewne, jak głoszą oficjalne zapewnienia. Nie jest również tajemnicą, że służby specjalne chętnie sięgają zakulisowo po takie techniki, bo łatwo z nich korzystać, nie zostawiając śladów – można zatem skutecznie inwigilować bez uzyskania zgody prawnej. W końcu każdy może wyjść z neseserem na spacer po mieście, skoro lubi, sama elektronika do podsłuchu nielegalna nie jest. Karane są czyny, a nie domniemane intencje.

Przejąwszy kontrolę nad czyimś smartfonem, można nie tylko pasywnie śledzić wszelką komunikację – czy to podsłuchując rozmowy, czy czytając SMS-y – ale także modyfikować ją, zmieniając słowa w wysłanej lub odebranej wiadomości tekstowej. Można też podszyć się pod znany inwigilowanemu, zaufany numer i wysłać fałszywą wiadomość, która sprowokuje go do pożądanych działań.

Możliwości jest wiele, a jedna z nich interesuje nas w wiadomym kontekście szczególnie. Chodzi o podsłuch za pomocą mikrofonu wbudowanego w smartfon. Nie jestem specem od inwigilacji, nie mam zatem pewności, czy można przejąć nad nim kontrolę bezwarunkowo – tak jak to widzieliśmy choćby w filmie „Rozmowa” Francisa Forda Coppoli, gdzie wykorzystano do podsłuchu odłożoną na widełki słuchawkę telefonu kablowego.

Wiem natomiast o sztuczce, o której mówił pan Adam Haertle. Można zadzwonić pod numer inwigilowanego i gdy odbierze, udać, że to – powiedzmy – pomyłka i szybko się rozłączyć. Na niby. Tak, aby na ekranie smartfona delikwenta wyświetlił się komunikat o zerwaniu połączenia przez dzwoniącego. Co wtedy robimy? Oczywiście nie klikamy na ikonę zakończenia rozmowy – bo nawet jej nie widzimy, zresztą jesteśmy przekonani, że już jest po sprawie – tylko odkładamy telefon, co najwyżej wygaszając ekran.

Rzecz w tym, że połączenie nie zostało zerwane. Mikrofon nadal działa i przekazuje dalej wszystko, co słyszy.

Taki zestaw do podsłuchu można dziś kupić już za parę tysięcy złotych, przez internet. Dla funkcjonariuszy służb specjalnych, czy to obcych, czy rodzimych – zakładając, że chcieliby sobie, tak to ujmijmy, potrenować technikę po godzinach na prywatnym sprzęcie – to żaden wydatek.

Oczywiście niewiadomych jest mnóstwo. Być może i Belka, i Sienkiewicz korzystają wyłącznie z niepodsłuchiwalnych supertelefonów prosto z laboratorium Batmana, łączących się tylko w sieci rządowej – nie mam pojęcia, kto wie. Biorąc jednak pod uwagę poziom profesjonalizmu obu panów, swobodnie dyskutujących na drażliwe tematy w miejscu, do którego dostęp ma każdy, przyjmuję za prawdopodobny także wariant opisany powyżej.

Bo niby dlaczego nie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 11

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktozre, Pan zartuje. Oto opis miejsca zdarzenia:

    „Popularne miejsce spotkań polityków i biznesmenów. Jej przewaga nad innymi? Można podjechać od tyłu i wejść do VIP roomu bez przechodzenia przez główną sale..”

    **http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16158326,Tasmy__Wprost____Sowa_i_Przyjaciele__jak__Pedzacy.html

    Jako wychowany i pracujacy w Komunie, nigdy w takim saloniku nie rozmawialbym o czyms powazniejszym niz prognoza pogody. Kiedys, za Komuny, parcowalem w Wiedniu w pewnym miedzynarodowym instytucie. Z Enerdowcem. Ow Enerdowiec na tematy nieprofesjonalne rozmawial tylko w jedym miejscu: w parku ppd wodospadem. Za kazdym razem przenosil lawke w inne miejsce. I puszczal glosno radio. Dziwie sie ze Minister Spraw Wewnetrznych nei zna takich podstawowych sparw.

    Jak ktos powiedzial w TVP: bar mleczny lub Starbucks bylyby lepszymi meijscami

  2. @A.L.
    Panie Redaktozre, Pan zartuje. Oto opis miejsca zdarzenia:
    „Popularne miejsce spotkań polityków i biznesmenów. Jej przewaga nad innymi? Można podjechać od tyłu i wejść do VIP roomu bez przechodzenia przez główną sale..”

    Miałem nadzieję, że w sformułowaniu „Biorąc jednak pod uwagę poziom profesjonalizmu obu panów” sarkazm jest wyraźnie czytelny. Owszem, bar mleczny byłby co najmniej nie gorszym miejscem na tego typu rozmowy.

  3. @Olaf Szewczyk
    „Owszem, bar mleczny byłby co najmniej nie gorszym miejscem na tego typu rozmowy.”

    Możliwe, że bezpieczniejszym, o ile bar byłby zatłoczony. Odgłosy ‚jazgoczącego’ tła są trudne do usunięcia z nagrania.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Podsłuchiwali, podsłuchują i będą podsłuchiwali. Raz skuteczniej, raz mniej, dzisiaj jak widać, łatwiej i wiele na to wskazuje, że zabezpieczyć się przed podsłuchem się nie da.
    Będąc na stanowisku a szczególnie spotykając się z drugą osobą na stanowisku nie ma miejsca na inną rozmowę niż „small talk”. Sprawy się załatwia w oficjalnej korespondencji, a jak trzeba coś omówić są gabinety. Reprezentanci instytucji niezależnych nie powinni się nawet w gabinetach spotykać z władzą wykonawczą, wszystko powinno być na piśmie. Te procedury zostały złamane i one są przyczyną nagrania, a nie zaniedbania w dziedzinie kontrwywiadowczej.

  6. @parker – „Te procedury zostały złamane i one są przyczyną nagrania, a nie zaniedbania w dziedzinie kontrwywiadowczej.” – dokładnie. Ministrowie i prezes NBP sa winni niekompetencji. Targi polityczne o jakich mowa mogą być powszechne w Polsce, sa jednak złamaniem zasady WZAJEMNEJ niezależności konstytucyjnej NBP i rządu. Ich image jako polityków legł w gruzach ( ten język! U profesora ekonomii?). A na koniec przestrzegałbym przed myśleniem w stylu „wszystko albo nic” zwłaszcza w dziedzinie bezpieczeństwa. Każdy zamek można otworzyć, a każda rozmowę podsłuchać. ale taki pogląd nie może prostacko oznaczać że w takim razie nie warto się zabezpieczać – bowiem owa możliwość podsłuchu czy włamania może być łatwiejsza lub trudniejsza, być bardziej lub mniej kosztowna, może wymagać większego lub mniejszego profesjonalizmu. Kompromitacja tych panów to kompromitacja państwa Polskiego w dziedzinie profesjonalizmu ( abstrahując od kwestii prawnych czy politycznych) i za samo to powinni Ci panowie oddać sie do dymisji. .

  7. @kakaz: „Targi polityczne o jakich mowa mogą być powszechne w Polsce, sa jednak złamaniem zasady WZAJEMNEJ niezależności konstytucyjnej NBP i rządu.”

    Czyzby? To jednemu ninistrowi nei wolno ROZMAWIAC z drugim ministrem? Przypomina mi sie jak pewna znajoma pani (w Polsce) sadzila sie z inna pania. I zauwazyla ze jej adwokat poszedl na lunch z adwokatem pzreiwniczki. Zrobila starszna afere I zmienila adwokata.

    Przypomina mi sie tez stary dowcip o goralu skazanym za posaidanei aparatu do pedzenia bimbru. W ostatnim slowei powiedzial: „Skazcie mnei za gwalt. Aparat tyz mom”

    JEsyne co w calej afere jest naganne to fakt ze a) zostali potajemnei nagrani. Nagrywajacy powinien odsiedziec z 15 lat, b) Nieudolnosc sluzb ktore dopuscily do tego ze ich nagrywano, c) Glupota owych panow ze rozmowy na tematy niekoniecznie pzreznaczone do publikacji odbywaja w publicznym miejscu

    W calym zas zamieszaniu pochwalam Tuska. Zachowal sie jak tzreba. To byla proba obalenia Panstwa. A komu na tym zalezalo? „Zastanow sie Watsonie kto z tego mogl odneisc pozytek?” mawial Sherlocjk Holmes. Ja swoich kandydatow juz wytypowalem. Zobaczymy czy trafilem

  8. A.L.
    17 czerwca o godz. 18:49
    „Czyzby? To jednemu ninistrowi nei wolno ROZMAWIAC z drugim ministrem?”
    Czytaliśmy zapis tej samej rozmowy?

    Rozmowa nr 1:
    -Hej, A.L., powiedz, a pracuje u ciebie taki Kowalski?
    -Pracuje, a co?
    -Równy z niego chłop i niegłupi, słyszałem.
    -Zgadza się, rółwny i niegłupi.
    -No to do następnego.
    -Cześć.

    Rozmowa nr 2:
    -Hej, A.L., powiedz, a pracuje u ciebie taki Kowalski?
    -Pracuje, a co?
    _Mam z nim na pieńku. Zwolnij gnoja. Potrafię się odwdzięczyć.
    -Taaak, a co ja z tego będę miał, tylko konkretnie!

    Jak ktoś nie widzi różnicy pomiędzy tymi dwiema „rozmowami” to ja tu nic nie poradzę.

  9. @zza kaluzy: „Jak ktoś nie widzi różnicy pomiędzy tymi dwiema „rozmowami” to ja tu nic nie poradzę.”

    JEst, Ale przypominam Panu stary goralski dowcip: „Skazcie mnie za gwalt. Aparat tyz mom”. Uwaza Pan ze tzreba karac za ROZMOWY?… Owszem, to juz bylo. W latach 50. Nei wiedzialem ze Pan za tym teskni

  10. @A.L. 21 czerwca o godz. 18:32
    „Uwaza Pan ze tzreba karac za ROZMOWY?”
    Przypominam, że za tę rozmowę zapłaciła firma tego, który domagał się zwolnienia gościa, tzn. NBP. Głupie 1400zł. Panu też pracodawca płaci za prywatne rozmowy proporcjonalne kwoty? Kiedy ostatnio pokryli panu rachunek na $1400 za prywatny lunch? Wiele osób twierdzi, że siła nabywcza złotówki w Polsce jest podobna do dolara w USA.
    Prawdziwym zaś odwdzięczeniem miało być dodrukowanie jak najbardziej państwowych pieniędzy. Na koszt podatnika. W celu przedwyborczego poprawienia nastrojów. Dalej nie widzi pan nic zdrożnego? Taka sobie burza mózgów tyle, że bez polskiej konstytucji w tle? Niewinne przekroczenie uprawnień prezesa NBP, któremu przypomniało się jak to było gdy robił za premiera? Tylko sobie pogadali?

    „Owszem, to juz bylo. W latach 50. Nei wiedzialem ze Pan za tym teskni”
    Było? Przecież w takich USA to jest! Nie trzeba wracać do lat 50-tych! Wystarczy jak pogadamy sobie o planowaniu zamachu na Obamę. Wizyta Secret Service (przynajmniej wizyta) jak w banku. Nie wiedziałem, że pan nie wie?

    A przecież to byłaby tylko prywatna rozmowa….

  11. @zza kaluzy” Kiedy ostatnio pokryli panu rachunek na $1400 za prywatny lunch?”

    Ja nie ejstem takiego kalibru zebym byl wart $1400. Ale $140, owszem. Meisiac temu

    A poza tym, powtozre ejszcze raz: gadac mozna sobei o czymkolwiek. Panski uargument z Obama jest chybiony

  12. @A.L. 21 czerwca o godz. 18:32
    „JEst, Ale przypominam Panu stary goralski dowcip: „Skazcie mnie za gwalt. Aparat tyz mom”. Uwaza Pan ze tzreba karac za ROZMOWY?… ”

    @A.L. 22 czerwca o godz. 16:07
    „A poza tym, powtozre ejszcze raz: gadac mozna sobei o czymkolwiek. Panski uargument z Obama jest chybiony.”

    ******************************************************

    18 U.S. Code § 871 – Threats against President and successors to the Presidency

    „or knowingly and willfully otherwise makes any such threat (…) shall be fined under this title or imprisoned not more than five years, or both.”

    **http://www.law.cornell.edu/uscode/text/18/871

    Nie zna pan prawodawstwa kraju, ktrego jest pan obywatelem. Nie wie pan, że w USA istnieje wyjątek od zasady wolności wypowiedzi i że jak najbardziej można zostać ukaranym za samo gadanie. Nie wie pan, że byli już tacy, którzy byli za „samo gadanie” ukarani.

    Mniejsze znaczenie ma to, czy „ja uważam ze tzreba karac za ROZMOWY” w sytuacji, gdy nie można „gadac mozna sobei o czymkolwiek” bez konsekwencji nawet w takim niby obrońcy słowa jaki sami się przedstawiają, czyli w USA. Bez względu na to, ilr razy ktoś powtórzy, że fakty, o których nie wiedział nie będą mu zaburzały jego wirtualnej rzeczywistości.

    Dalej to już można tylko argumentować, że pan ma rację bo pański ojciec jest wojskowym, pilotem albo dyrektorem a starszy brat zaraz wyjdzie na podwórko i mnie zbije.

css.php